Brutalne cięcia w sześciu województwach
W korytarzach warszawskiej centrali Agory zapadły decyzje, które bezlitośnie obnażają kondycję dawnego potentata na rynku mediów. Spółka Wyborcza, odpowiadająca za „Gazetę Wyborczą” oraz Agencję Wyborcza.pl, z dnia na dzień zakończyła współpracę z fotoreporterami obsługującymi aż sześć województw: łódzkie, lubelskie, świętokrzyskie, podlaskie, pomorskie oraz zachodniopomorskie.
Jak ujawnił branżowy „Presserwis”, z posadami pożegnali się: Cezary Aszkiełowicz ze Szczecina, Jakub Orzechowski z Lublina, Wojciech Habdas z Kielc, Martyna Niećko z Trójmiasta oraz Marcin Stępień z Łodzi.
Dla całego środowiska ruch ten jest całkowicie niezrozumiały, zwolnienia bowiem uderzyły w komórkę, która w przeciwieństwie do tracącego czytelników druku radziła sobie finansowo.
„Zdumiewająca decyzja, Agencja Wyborcza.pl przynosiła dochody”
- komentują rozgoryczeni pracownicy wewnątrz „Wyborczej”.
"Dogorywające zakłady"
Skala zwolnień uderza bezpośrednio w ludzi, którzy oddali tytułowi całe swoje zawodowe życie. Cezary Aszkiełowicz, związany ze szczecińskim oddziałem przez niemal ćwierć wieku, w gorzkiej rozmowie z „Presserwisem” nakreślił ponury obraz powolnego upadku struktur w terenie.

Pracowałem w szczecińskiej redakcji »Gazety Wyborczej« przez 24 lata. Bardzo mi przykro, że straciłem tę pracę (...) Od wielu lat jestem świadkiem upadku życia w szczecińskich redakcjach mediów drukowanych. Dawniej były to redakcje tętniące życiem, pracowały zgodnie z pulsem miasta. Teraz to kilkuosobowe dogorywające zakłady pracy. Z kilkunastoosobowej niegdyś redakcji pozostało dwóch dziennikarzy i jeden redaktor”
- ujawnił "Pressserwisowi" Aszkiełowicz. Dodał, że po skasowaniu etatu nie zaproponowano mu nawet dalszej współpracy.
Jeszcze bardziej kuriozalnie wygląda sytuacja Jakuba Orzechowskiego z Lublina, pracującego dla gazety od 18 lat. Mimo likwidacji lokalnej redakcji fotoreporter miał pełne ręce roboty. Obsługiwał m.in. wydarzenia związane z wojną w Ukrainie i Podlaskie, a jego zdjęcia za pośrednictwem Reutersa trafiały na pierwsze strony światowych gigantów pokroju „The New York Times” czy „The Washington Post”. Co więcej, oddział lubelski był najbardziej dochodowy w swojej kategorii. Nagłe wypowiedzenie było dla niego potężnym szokiem.
"Wyborcza" na straty
Gdy w redakcjach regionalnych trwa dramat zwalnianych pracowników, szefostwo chowa głowę w piasek. Sławomir Kamiński, kierujący Agencją Wyborcza.pl i działem foto w dzienniku, odmówił rozmowy o redukcjach. W kuluarach holdingu narasta przekonanie, że mamy do czynienia z początkiem ostatecznego demontażu tytułu.
Trudno odnaleźć sens w strategii władz Agory, która redukuje zatrudnienie nawet w dobrze funkcjonujących obszarach. Cięcie tego typu kosztów musi skutkować ograniczeniem oferty. Niektórzy z nas uważają, że zarząd Agory spisał Gazetę Wyborczą na straty i koncentruje się na pozostałych segmentach działalności”
- wskazuje anonimowo pracownik spółki.

Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze