Niektórym może wydawać się szokujące, że taki temat znalazł się w Gazecie Wyborczej. Ale jak się okazuje, nie trzeba sedesu za kilka tysięcy, żeby prawidłowo się wypróżnić.
A do podjęcia tematu skłoniła nas luksusowa toaleta w ministerstwie rolnictwa. Sprawą zainteresowali się posłowie PiS, którzy podczas kontroli w resorcie rolnictwa zwrócili uwagę na elektroniczne deski myjące. Według ich relacji urządzenia oferują między innymi podgrzewanie siedziska, funkcję mycia oraz suszenie ciepłym powietrzem. Krótko mówiąc: zwykły sedes może przy takim sprzęcie poczuć się jak ubogi krewny.
Sedes z trybem TURBO. Tu nawet dysza ma swoje zadania!
Poseł Sebastian Łukaszewicz nie ograniczył się do stwierdzenia, że toaleta jest luksusowa. Na platformie X wyliczył jej funkcje.
„Mycie tylne i damskie, dysza 3w1, mycie oscylacyjne i masaż pulsacyjny. Ministerialne SPA dla czterech liter”.

To jednak dopiero początek. Według relacji posła urządzenie ma podgrzewane siedzisko, regulację temperatury i ciśnienia wody, suszenie ciepłym powietrzem, a nawet tryb TURBO. Jest też czujnik zajętości.
Łukaszewicz podsumował wyposażenie słowami:
„Pełen komfort! Wszystko na koszt podatnika”.
Luksus nie dla każdego
Największe zdziwienie posłów wzbudził nie tylko sam sprzęt, ale również dostęp do pomieszczeń. Według ich relacji toalety przeznaczono dla przedstawicieli kierownictwa resortu, a drzwi zabezpieczono elektronicznie. Zwykła przepustka do ministerstwa może więc nie wystarczyć, by skorzystać z tego sanitarnego luksusu.
Według Sebastiana Łukaszewicza wydatki na urządzenia miały wynieść kilka tysięcy złotych. Posłowie domagają się jednak szczegółowych informacji o kosztach zakupu i montażu. Jeśli zakup sfinansowano ze środków publicznych, podatnicy mają prawo wiedzieć, ile kosztował i dlaczego wybrano właśnie takie rozwiązanie.

Sedes za kilka tysięcy, a prawidłowe wypróżnianie
Jak się jednak okazuje, nie potrzeba wcale drogich toalet, by zadbać o prawidłowe wypróżnienie. Nad sprawą już kilka lat temu pochylili się dziennikarze Gazety Wyborczej w artykule pod tytułem: "Jak prawidłowo robić kupę? Odpowiedź może cię zaskoczyć, a konsekwencje dla zdrowia są poważne".
Autor zauważa w nim, że od załatwiania się na muszli klozetowej zdrowsze jest wypróżnianie... do dziury.
Kojarzysz popularne przed laty wychodki, które były po prostu dziurą w ziemi? Wciąż zresztą sporo takich przybytków w Ukrainie czy Białorusi. Spotkasz też wypasione otwory, profilowane, ze specjalnym miejscem na stopy, w Japonii. W Turcji i w wielu innych krajach azjatyckich popularne są tzw. miski kucane, z których skorzystasz bezpiecznie, jak sama nazwa wskazuje, tylko kucając. Zacofanie? Wsteczniactwo? Dziwne obyczaje? Nie do końca
- czytamy w artykule.

I dalej autor ujawnia, że najlepiej podczas wypróżniania przyjąć pozycję kuczną, a podczas posiedzenia na sedesie, wystarczy podnóżek, na którym stawiamy stopy.
Jak widać wszystkie bajery z ministerialnej toalety są zbędne. Jedynym gadżetem, który zapewni kierownictwu resortu rolnictwa prawidłowe wypróżnienie... jest podnóżek.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze