Krajewski sprowadził poważną dyskusję o cenach żywności do żartobliwej rady, by pić kawę z żołędzi. Tymczasem kawa jest produktem importowanym i nie da się jej po prostu zastąpić krajową produkcją kawowca. Oczywiście można pić napar z żołędzi, ale nie jest on odpowiednikiem kawy zawierającej kofeinę.

Co więcej, liczba 332 proc. nie została wyssana z palca. Pojawia się w oficjalnej analizie JRC.
Minister Krajewski zamiast powiedzieć wprost: 332 proc. to wariant skrajny, bardziej prawdopodobne skutki mogą być zdecydowanie mniejsze, ale nowe regulacje potencjalnie oznaczają presję na wzrost cen, postanowił zbagatelizować sprawę i posunąć się do stwierdzenia, że Polacy w sumie to aż tak dużo kawy nie piją.
To niefortunny sposób komunikowania sprawy, szczególnie ze strony ministra odpowiedzialnego za rolnictwo i bezpieczeństwo rynku żywności.

Konsument nie potrzebuje wykładu o tym, ile kawy wypija. Potrzebuje informacji, czy planowane regulacje podniosą ceny, dlaczego mogą to zrobić i co rząd zamierza w tej sprawie.
Pijecie kawę? Bo ponoć ma zdrożeć o 300% ale nie martwcie się min. rolnictwa ma dla was rozwiązanie:
— Filip Zator (@zaypod138) August 14, 2026
„mamy piękną bardzo dobrą kawę z żołędzi w Polsce… też tej kawy nie wypija pan hektolitrów”
Przerzucicie się w razie czego na kawę z żołędzi? xD pic.twitter.com/wg1DsHQxFs




Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze