Z 50 tysięcy na tysiąc
Jeszcze wiosną w muzeum działało bistro Rumory, które według „Gazety Wyborczej” płaciło ponad 50 tys. zł czynszu miesięcznie. Pod koniec kwietnia muzeum rozwiązało z nim współpracę, zarzucając zaległości w płatnościach. Rumory odpowiadało, że budynek ma wady utrudniające prowadzenie gastronomii.
Potem muzeum ogłosiło postępowanie: minimalny czynsz 20 tys. zł miesięcznie, prowizja od obrotu i limit ceny kawy do 8 zł. Nikt się nie zgłosił.
I wtedy pojawiła się spółka Powidoki. Trzy dni po odejściu poprzedniego najemcy ruszył nowy punkt. Czynsz? Tysiąc złotych. Bez prowizji od obrotu. Bez płacenia za prąd.

56 kaw i czynsz zapłacony
Latte w nowym punkcie kosztuje 18 zł. Jak policzyła „Rzeczpospolita”, wystarczy sprzedać około 56 kaw, by zarobić na cały miesięczny czynsz. Spółka nie jest debiutantem: według KRS w 2024 roku miała 8,59 mln zł przychodu i 368 tys. zł zysku, a wcześniej prowadziła w Warszawie restauracje Pacyfik i Paloma.

Muzeum: to tylko tymczasowy punkt
Muzeum broni się, że to nie pełnoprawna kawiarnia, tylko tymczasowe rozwiązanie, które ma zapewnić zwiedzającym podstawową ofertę gastronomiczną do czasu wyłonienia docelowego operatora. Rzeczniczka muzeum Józefina Bartyzel tłumaczy, że procedura nie wymagała przetargu, bo „generuje przychód bez angażowania środków publicznych”. Niski czynsz ma wynikać z małej powierzchni, tymczasowego charakteru umowy i braku wyłączności.
„Gazeta Wyborcza” zauważa jednak, że opis muzeum nie do końca zgadza się z rzeczywistością: klienci korzystają ze stolików i ogródka, a w przestrzeni odbywają się zamknięte imprezy.

Rodzinne powiązania?
Najwięcej emocji budzi inny wątek. Prezeską spółki Powidoki jest warszawska restauratorka Marianna Zjawińska. Jak podaje Portal Warszawski, jest ona córką Jolanty Zjawińskiej, radnej dzielnicy Żoliborz związanej z Koalicją Obywatelską.

Sam Portal Warszawski zastrzega, że pokrewieństwo czy przynależność partyjna nie wystarczą, by stwierdzić, że doszło do faworyzowania. Ale pytania są oczywiste: czy inni przedsiębiorcy mieli szansę na takie same warunki? Dlaczego nikt nie usłyszał o możliwości wynajmu za tysiąc złotych, skoro przetarg za 20 tysięcy przepadł?
Pokażcie umowę
Muzeum mogłoby rozwiać wątpliwości jednym ruchem: publikując umowę z Powidokami, uzasadnienie wyboru bez przetargu i sposób wyliczenia czynszu. Na razie warszawiacy, którzy płacą na muzeum w podatkach i jeszcze raz w cenie biletu, muszą zadowolić się zapewnieniem, że to „rozwiązanie tymczasowe”.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze