Wywiad? Tylko mailem
Okazją miała być premiera „Świata jest za dużo”, nowej książki noblistki. Jak opisał Pantak w weekendowym „Plusie Minusie”, wydawnictwo od razu uprzedziło, że na spotkanie nie ma szans, bo autorka ma napięty grafik. Zaproponowano, żeby dziennikarz przysłał pytania, a Tokarczuk odpowie mailem. Według Pantaka to i tak miał być wyjątek, bo wydawnictwo zwykle takich wywiadów nie robi. Ale dla noblistki – proszę bardzo.

Dziennikarz przysłał 25 pytań. Tydzień później zadzwonił telefon z wydawnictwa z informacją, że pytania nie zostaną przekazane.
„Zbyt konfrontacyjny ton”
Dziennikarz najpierw usłyszał, że ton pytań jest „zbyt konfrontacyjny”, a część z nich jest „niedopuszczalna”. Później, w oficjalnym mailu, wydawnictwo podało już wersję, że pytania wykraczały poza zakres tematyczny. O tonie nie było w nim ani słowa.

O co tak strasznego zapytał?
Co było tak groźne, że nie mogło trafić do noblistki? Pantak ujawnił część pytań. Pytał m.in., czy w jej prozie nie ma za dużo metafor, skoro „nawet beżowy płaszcz nie jest tylko płaszczem”. Czy natura jako bohaterka zrujnowanego miasta nie jest zbyt bajkowa. Czy wierzy w heglowskiego „ducha dziejów”.
I wreszcie trzy pytania o sztuczną inteligencję. Jaką część „Świata jest za dużo” napisała AI? Czy wie, że czytelnicy będą sprawdzać jej teksty detektorami? I jak się czuje jako pisarka, która nazwała AI „kochaną”?
Wiosną Tokarczuk przyznała, że korzysta ze sztucznej inteligencji przy pisaniu, a AI nazwała atutem w „płynnej literackiej fikcji”. Dziennikarz więc chciał po prostu o to zapytać. Ale nie dostał takiej szansy.

„Bezpieczny kokon”
Pantak całą sytuacją nie kryje rozczarowania. Odmowę nazywa „radykalnym zamknięciem możliwości dialogowania, konfrontowania jednej z najważniejszych polskich intelektualistek”. Pisze, że chciał pytać jak dociekliwy student, który wierzy, że profesor błyskotliwie odpowie nawet na trudne pytanie.
Dodaje też coś, co wiele mówi o świecie wielkiej literatury: według jego rozmówców wokół noblistki wyrósł „bezpieczny kokon” asystentów, pracowników fundacji i wydawców, przez który przechodzą tylko życzliwi pisarce i sprawdzeni rozmówcy.

Świata jest za dużo. Pytań też?
Ironia sytuacji sama się narzuca. Pisarka, która od lat wzywa do uważności i otwartości na Innego, przez swoje otoczenie odcina się od dziennikarza, bo zadał pytania nie po jej myśli. Nobel daje wiele: prestiż, sławę, rzesze czytelników. Ale, jak widać, także bardzo wysoki, niedostępny dla każdego mur.
Na razie Olga Tokarczuk osobiście sprawy nie skomentowała.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze