Nie chodzi o godzinę
Paradoks? Ludzie, którzy noszą dziś zegarki, coraz rzadziej robią to po to, by sprawdzać czas. Jak opisuje „Madame Figaro”, dla wielu to po prostu biżuteria, przedmiot pięknego designu albo rzecz z historią.
Jeden z rozmówców magazynu wciągnął się w świat zegarków w czasie pandemii. Dziś jego największym skarbem jest Omega Speedmaster wyprodukowana w roku jego urodzin, z oryginalnym dokumentem z archiwum. Inna rozmówczyni, menedżerka z branży luksusowej, przyznaje, że Rolex na nadgarstku pomaga jej budować pozycję podczas spotkań z zarządem.

Zegarek po dziadku bezcenny
Socjolog Jamil Dakhlia mówi, że zegarek to relacja z czasem, ale tym wolniejszym: z rodzinną historią i dziedzictwem. Stąd tak wielka wartość zegarków przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Ten po tacie albo dziadku, z rysami i śladami lat, często znaczy dla nas więcej niż najdroższa nowość z witryny.

Właściciele zegarków są punktualniejsi
A teraz ciekawostka, którą warto przytoczyć przy najbliższym spóźnieniu partnera. Według badania Ellisa i Jenkinsa z 2015 roku osoby regularnie noszące zegarek wypadały lepiej w testach sumienności. Co więcej, przychodziły na spotkania średnio około czterech minut przed czasem, a pozostali docierali niespełna minutę przed umówioną godziną.
Naukowcy zastrzegają, że nie wiadomo, co jest przyczyną, a co skutkiem. Ale argument na prezent jest gotowy.
Elegancja szepcze, nie krzyczy
Badacze z „Journal of Consumer Research” zauważyli, że prawdziwi znawcy wybierają nie krzykliwe logo, ale subtelne detale, rozpoznawalne tylko dla innych koneserów. Klasyczna tarcza, dobra bransoleta, przemyślana forma. Mniej znaczy więcej.
Mały detoks od ekranu
Zegarek ma też bardzo praktyczną zaletę: zerknięcie na nadgarstek jest dużo dyskretniejsze niż sięganie po telefon w trakcie spotkania czy kolacji. I nie kusi, by przy okazji przewinąć powiadomienia. Badania pokazują, że sama obecność smartfona potrafi rozpraszać, nawet gdy go nie dotykamy.

Pokolenie Z pokochało klasykę
Moda na zegarki to nie domena starszych panów. Według badania Deloitte z 2025 roku 40 proc. przedstawicieli pokolenia Z planowało kupić używany zegarek w ciągu roku, dwa razy więcej niż baby boomersi. Klasyczny zegarek kusi młodych niemal tak samo jak smartwatch: 53 proc. wobec 54 proc.

Victarae, czyli elegancja z łacińską dewizą
W ten trend wpisuje się nowa marka Victarae, o której zrobiło się głośno na początku października. Jej kolekcję Semper Fidelis zaprezentowali na żywo w studiu Telewizji Republika Monika Borkowska i Michał Jelonek.
Victarae stawia na ponadczasową klasykę. Damskie modele mają prostokątną kopertę i bransoletę typu mesh, występują w złocie i srebrze, a najbardziej ekskluzywne zdobią rubiny. Panowie mogą sięgnąć po flagowy Semper Fidelis Men Gold. Każdy zegarek trafia do właściciela w ciemnej drewnianej szkatule z logo ze skrzydłami i dewizą „Hereditas temporis”, czyli „dziedzictwo czasu”. Trudno o lepsze nawiązanie do idei zegarka jako pamiątki na lata.
Jak informowaliśmy, według źródeł związanych z serwisem Goryla.pl damskie modele z rubinami szybko się wyprzedały, a w sprzedaży zostały ostatnie egzemplarze kolekcji Semper Fidelis.
Zegarek z historią
Zegarek dawno przestał być tylko narzędziem do mierzenia czasu. To ozdoba, pamiątka, znak rozpoznawczy i mała codzienna deklaracja, kim jesteśmy. Jak podsumowuje „Madame Figaro”, prawdziwą wartość zegarka tworzy jego historia, a nie sama marka. Może więc czas napisać własną?


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze