Seks, narkotyki i „jesteś nikim”. Kobieta ujawnia, co napisała w „ostatnim liście”

Domniemana ofiara pisała, że przeprasza. Że zawiodła. Że nie daje rady. Chciała wziąć tabletki. Kobieta, która oskarża posła Michała Kołodziejczaka o przemoc i podanie narkotyków bez jej zgody, opowiedziała w Kanale Zero o dniu, w którym jej życie zawisło na włosku. Jak twierdzi, gdy przerażeni rodzice zadzwonili do posła, usłyszeli zdanie: „Nie jestem karetką pogotowia”.

3 minut czytania
Seks, narkotyki i „jesteś nikim”. Kobieta ujawnia, co napisała w „ostatnim liście”
← Powrót na niezalezna.pl
Seks, narkotyki i „jesteś nikim”. Kobieta ujawnia, co napisała w „ostatnim liście”

„Codziennie żyć mi się nie chciało”

Kobieta opowiada, że przez długi czas nikomu nie mówiła, co przeżywa.

„Ja nie mogłam wstawać z łóżka, ja nie mogłam na siebie patrzeć… Mi się codziennie żyć nie chciało i nikomu o tym nie mówiłam”

– mówi w reportażu.

W końcu napisała list do bliskich. Przepraszała w nim, że wcześniej nie powiedziała o wszystkim i że ich zawiodła.

„W trakcie seksu mówił, że mnie kocha, a potem, że jestem nikim”

W tym samym liście, jak relacjonuje, opisała, jak traktował ją poseł. Twierdzi, że Kołodziejczak ją uderzył i nie udzielił jej pomocy. Opowiada też o upokorzeniach w najbardziej intymnych chwilach.

„Potrafił mi powiedzieć na przykład w trakcie seksu, że mnie kocha, a potem powiedzieć: 'jesteś nikim, nie kocham cię, żartowałem'”

– mówi kobieta.

Przyjaciółka zaalarmowała rodziców

Jak opowiada, list jako pierwsza dostała jej przyjaciółka. Natychmiast powiadomiła rodziców kobiety, a ci zdążyli jej pomóc. Dziś kobieta żyje i postanowiła mówić publicznie o tym, co przeszła.

„Nie jestem karetką pogotowia”

Rodzice, w szoku i przerażeni treścią listu, skontaktowali się z Michałem Kołodziejczakiem. Odpowiedź, którą według relacji kobiety mieli usłyszeć, nimi wstrząsnęła,

„Michał im odpowiedział, że nie jest karetką pogotowia”

– mówi.

Kołodziejczak robi z siebie ofiarę. Wynajął Rutkowskiego i ruszył do prokuratury
Sprawa Michała Kołodziejczaka, o której mówi dziś cala Polska, nabiera zaskakującego obrotu. Były wiceminister rolnictwa postanowił zaangażować w nią detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Wraz z nim ruszył do prokuratury żeby złożyć zawiadomienie na... kobiety, które go nagrywały. Kołodziejczak nie zamierza odpuścić, ale jego najnowszy ruch może wywoływać jeszcze większą burzę.

To kolejna odsłona sprawy, którą ujawnił Kanał Zero w reportażu Moniki Krześniak. Wcześniej kobieta mówiła o narkotyku podanym jej bez zgody podczas intymnego kontaktu, a w nagraniach słychać, jak poseł wymienia kwoty 10, 20 i 30 tysięcy złotych. O agresji i poniżaniu opowiadały też dwie byłe współpracownice posła.

Kołodziejczak odrzuca oskarżenia i nazywa je pomówieniami. Roman Giertych zawiesił go w prawach członka klubu KO i zapowiedział, że sprawą powinna zająć się prokuratura. Na razie brak informacji o wszczętym śledztwie.

Jeśli przeżywasz kryzys psychiczny lub myślisz o odebraniu sobie życia, nie zostawaj z tym sam. Zadzwoń pod bezpłatny, całodobowy numer Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym: 800 70 2222, do Telefonu Zaufania dla Dorosłych: 116 123 lub pod numer alarmowy 112. Kobiety doświadczające przemocy mogą zadzwonić na Niebieską Linię: 800 120 002.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze