Kołodziejczak zgłosił się do niego we wrześniu
Sprawa Michała Kołodziejczaka nabrała rozgłosu po piątkowej publikacji Kanału Zero. Dwie byłe współpracowniczki polityka zarzuciły mu stosowanie przemocy, zastraszanie oraz nakłanianie do zażywania narkotyków.
Poseł zaprzecza oskarżeniom i przekonuje, że sam padł ofiarą szantażu. W niedzielę pojawił się w łódzkiej delegaturze ABW, gdzie przekazał materiały dotyczące sprawy. Towarzyszył mu Krzysztof Rutkowski.

W rozmowie z Pudelkiem Rutkowski poinformował, że kontaktował się z politykiem już kilka tygodni przed publikacją nagrań.
- Na początku września zgłosił się do mnie Michał Kołodziejczak i poinformował, że jest szantażowany przez dwie kobiety, które wcześniej z nim współpracowały i próbowały uzyskać określone korzyści
- powiedział.
Według Rutkowskiego kobiety pomagały przy kampaniach wyborczych, a po objęciu przez Kołodziejczaka stanowiska wiceministra miały oczekiwać zatrudnienia i innych korzyści.

„Jego dobre serce przysporzyło mu problemów”
Rutkowski przekonuje, że już we wrześniu sugerował Kołodziejczakowi zgłoszenie sprawy organom ścigania.
- Rozmawiałem wówczas z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi o możliwości złożenia zawiadomienia. Michał nie był jednak zdecydowany. Powiedział, że nie chce robić tym kobietom krzywdy
- relacjonował.

Detektyw ocenił, że wcześniejsze zawiadomienie mogło pozwolić na zabezpieczenie materiałów. Twierdzi również, że były współpracowniczki nagrywały polityka bez jego wiedzy, także w sytuacjach, gdy mógł znajdować się pod wpływem alkoholu.
- Uważam, że jego dobre serce przysporzyło mu problemów
- stwierdził Rutkowski.

Ujawnił szczegóły wizyty w ABW
Rutkowski opowiedział także o przygotowaniach do niedzielnej wizyty w łódzkiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Według jego relacji w sobotę około godziny 19 skontaktował się z naczelnikiem wydziału postępowań karnych łódzkiej ABW. Spotkanie, podczas którego Kołodziejczak miał złożyć zawiadomienie, ustalono na niedzielę na godzinę 14.

Detektyw poinformował również, że Artur Sowa, redaktor naczelny należącej do niego telewizji Nasza Wielkopolska, złożył w Jaworze zawiadomienie dotyczące internetowej działalności jednej z kobiet oskarżających polityka.
Rutkowski twierdzi, że zabezpieczono materiały, które zostały przekazane policji. Nie przedstawiono dotychczas niezależnego potwierdzenia wszystkich jego ustaleń.

Prokuratura podjęła czynności
W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o podjęciu z urzędu czynności sprawdzających w związku z doniesieniami dotyczącymi Kołodziejczaka. Chodzi o podejrzenia zmuszania do określonego zachowania oraz udzielania środków odurzających.
Polityk został zawieszony w prawach członka klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej do czasu wyjaśnienia sprawy.
W poniedziałek Rutkowski wystąpił również na konferencji prasowej w Sejmie, podczas której ponownie bronił Kołodziejczaka. Stwierdził między innymi, że polityk „uległ pewnym urokom damskich wdzięków”.








Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze