Michał Kołodziejczak, były wiceminister rolnictwa i lider Agrounii, znalazł się w centrum poważnej afery po publikacjach Kanału Zero z 9 października 2026 r. Dwie jego byłe współpracowniczki przedstawiły relacje, w których zarzuciły mu między innymi agresję, przemoc fizyczną, poniżanie, groźby oraz nakłanianie do zażycia substancji przedstawianej jako kokaina. Jedna z kobiet miała także podjąć próbę samobójczą. W kolejnych dniach pojawiły się relacje następnych kobiet, dotyczące również zachowania polityka wobec pracowników Ministerstwa Rolnictwa. Kołodziejczak odrzucił oskarżenia, określając je jako pomówienia.

Sprawa szybko nabrała wymiaru politycznego. Klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej zawiesił Kołodziejczaka w prawach członka, a prokuratura rozpoczęła czynności sprawdzające dotyczące doniesień o zmuszaniu do określonego zachowania i udzielaniu środków odurzających. Ministerstwo Rolnictwa poinformowało także o działaniach związanych z weryfikacją informacji dotyczących traktowania pracowników resortu. Na jaw wyszły ponadto nagrania rozmów polityka z jedną z kobiet, które stały się kolejnym elementem medialnej burzy.
Kołodziejczak postanowił postawić się w roli ofiary i podjąć kroki prawne w związku z oskarżeniami. 11 października udał się do delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Łodzi, gdzie złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na jego szkodę. Towarzyszył mu detektyw Krzysztof Rutkowski. Polityk podkreślał, że sprawa powinna zostać rozstrzygnięta przez właściwe instytucje, a nie na podstawie medialnych publikacji.

Detektyw Krzysztof Rutkowski był gościem Sławka Jastrzębowskiego w programie "Jastrząb Show", gdzie w ostrych słowach wypowiadał się na temat kobiet, wobec których Kołodziejczak miał się dopuścić przemocy.
Spotkaliśmy się (z Kołodziejczakiem-red.) w Sejmie 3 września. 4 września Kołodziejczak przyjeżdża do mnie do biura i przedstawia mi problem. Jest szantażowany od pół roku. Kobiety, które miały liczyć na jakiekolwiek profity z racji tego, że jako wolontariuszki brały udział w jego kampanii wyborczej, liczyły na coś więcej
- relacjonował Rutkowski.
Następnie postawił pytanie:
Na ile Michałowi opłacało się wchodzić z GÓWNIARAMI w kontakt?

Na tak postawione pytanie zareagował redaktor Jastrzębowski, który dał do zrozumienia, że nie jest to język, który będzie tolerował w swoim programie.
Dochodzi do sytuacji takiej, że młode dziewczyny, które biegają wkoło niego, w momencie, kiedy on zostaje ministrem, kiedy zostaje posłem, zaczynają na coś liczyć. Zaczynają liczyć na stanowiska, na pieniądze. Czyli tworzy się co? Tak zwana POLITYCZNA PROSTYTUCJA. Niestety Kołodziejczak nie był w stanie każdej z nich zapewnić stanowiska, pieniędzy, czegokolwiek innego
- wypalił Rutkowski.
Jaka była reakcja obecnej w studio publiczności, na takie przedstawienie sytuacji przez detektywa? Wystarczy spojrzeć na ich twarze.
#JastrząbShow | Krzysztof Rutkowski: Kołodziejczak przyjechał do mnie 4 września i przedstawił problem: jest szantażowany od pół roku. Kobiety z jego kampanii liczyły na stanowiska i pieniądze. 👉 Cały program: https://t.co/H7HbTivHC3 #włączprawdę #TVRepublika https://t.co/maJInRRDzi
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) October 17, 2026



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze