To, co wydarzyło się w sobotę, 17 października, w wielu francuskich miastach, daleko wykraczało poza pokojowe manifestacje. Na ulicach pojawiły się grupy zamaskowanych osób, dochodziło do starć z policją, podpaleń i masowego plądrowania sklepów. W niektórych miejscach całe ulice zostały zdewastowane, a właściciele lokali mogli jedynie przyglądać się zniszczeniom.
Luksusowe marki na celowniku. Wtargnęli do butików
Wśród zaatakowanych obiektów znalazły się sklepy znanych marek, których produkty nierzadko kosztują tysiące euro. Jak informowała agencja AFP, w Marsylii szabrownicy wdarli się do butiku Hermès. W Lille splądrowano sklep Apple. Z kolei w Paryżu napastnicy zdemolowali butik Lacoste i inne punkty handlowe.
Galeries Lafayette in Paris is being looted tonight. It’s the French equivalent of Harrods in London or Bergdorf Goodman in NYC https://t.co/F5jZU4bswZ
— Visegrád 24 (@visegrad24) October 17, 2026
Na tym jednak się nie skończyło. W stolicy Francji próbowano również dostać się do domu towarowego Galeries Lafayette, znanego z oferty luksusowej mody i ekskluzywnych dodatków. Atakowano także sklepy z elektroniką, kosmetykami i odzieżą, a łupem szabrowników padały również produkty codziennego użytku.
Według reporterów AFP sprawcy nie zawsze działali spontanicznie. Niektóre grupy miały najpierw odłączać kamery monitoringu, a następnie rozbijać witryny i wynosić towar. W relacjach pojawiały się obrazy produktów rzucanych z wnętrza sklepów w stronę zgromadzonego tłumu.
La boutique Céline, Avenue Montaigne à Paris, a été pillée ! #17octobre https://t.co/MfHpT5fYIy
— Farid Benlagha Le Hazif (@FaridBenlagha) October 17, 2026
Płonące samochody i starcia z policją
Zamieszki nie ograniczyły się do rabunków. W Paryżu podpalano zaparkowane samochody, a funkcjonariusze używali gazu łzawiącego i armatek wodnych, by rozproszyć agresywne grupy. W Lyonie podpalono biuro turystyczne, natomiast w Marsylii i Lille wtargnięto do budynków władz lokalnych, niszcząc ich wnętrza. W Limoges ogień objął ratusz.
Zamieszki odnotowano także w Nicei, Nantes, Bordeaux, Tuluzie i Strasburgu. Plądrowano nie tylko luksusowe butiki, lecz także supermarkety, apteki i sklepy z elektroniką. Właściciele mniejszych przedsiębiorstw stanęli w obliczu zniszczeń, które mogą oznaczać dla nich poważne straty finansowe.
Une boutique Hermès a été dévalisé à Marseille https://t.co/3mouVWyhn3
— Erreur 404 (@Erreur455769746) October 17, 2026
Szef francuskiej sieci Lacoste Thierry Guibert odniósł się do obrazów zniszczeń w mediach społecznościowych. Zwrócił uwagę, że ataki na sklepy oznaczają zagrożenie nie tylko dla samych lokali, ale również dla miejsc pracy, dorobku przedsiębiorców i pracy tysięcy zatrudnionych osób.
Gniew z powodu drożyzny przerodził się w chaos
Tłem demonstracji były rosnące koszty życia, niezadowolenie z sytuacji w szkołach i obawy związane z pogarszającą się jakością usług publicznych. Do protestów przyłączyli się uczniowie, związki zawodowe oraz przedstawiciele ruchu żółtych kamizelek, który już wcześniej organizował masowe demonstracje przeciwko polityce władz.
They’ve just looted Louis Vuitton in #Bordeaux #17octobre https://t.co/GahzWtMljh
— Heather (@HeaterMart) October 17, 2026
Część uczestników kierowała swój gniew przeciwko prezydentowi Macronowi i najzamożniejszym obywatelom. Jednak grabieże sklepów i ataki na przedsiębiorców spotkały się z potępieniem władz. Premier zapowiedział wsparcie dla osób, które straciły swoje lokale lub źródła utrzymania.
Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze