Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej” wysłał do Krzysztofa Rutkowskiego SMS-a z zapowiedzią artykułu dotyczącego procedury odzyskania przez niego uprawnień w lipcu 2026 roku.
Treść pytań dziennikarza nie pozostawiała wątpliwości, jaki kąt ma przybrać przygotowywany materiał prasowy:
Czesc Krzysztof, tu wojtek czuchnowski gazeta wyborcza, piszę tekst o tym jak odzyskales licencję detektywa w lipcu 2026 r. i mam w związku z tym kilka pytań:który komendant (miejski, powiatowy czy wojewodzki) wydał pozytywną opinię niezbędną do uzyskania licencji?czy w trakcie procesu uzyskiwania licencji musiales odniesc się do stawianych Ci przez część Twoich klientów zarzutów oszustwa?jesli tak, to jakie byly Twoje wyjaśnienia?O przeslanie odpowiedzi (tą drogą albo na maila: [email protected]) proszę do jutra (24 X) godz. 19.00 pzdr”
Wiadomość z bezpośrednią sugestią o zarzutach oszustwa ze strony klientów wywołała natychmiastowe oburzenie detektywa, który po 36 latach pracy w branży uznał takie pytania za jawne pomówienie.

19 minut gorącej rozmowy
Jak wynika z dokumentów, do których dotarliśmy, po otrzymaniu SMS-a Rutkowski próbował bezpośrednio wyjaśnić sprawę i zadzwonił do pracownika „Wyborczej”. Telefoniczna rozmowa trwała około 19 minut, jednak zamiast uspokojenia nastrojów przyniosła eskalację napięcia.
Do zarządu spółki Wyborcza Sp. z o.o. wpłynęło oficjalne pismo od pełnomocnik detektywa, adwokat Moniki Schölzke. Prawnik w mocnych słowach podsumowała przebieg rozmowy telefonicznej między mężczyznami:
W jej trakcie dziennikarz przedstawiał nieprawdziwą wersję zdarzeń godzącą w interes mojego Mocodawcy, podważał jego kompetencje oraz kwestionował zasadność wydania mu licencji przez Komendę Wojewódzką Policji w Łodzi. Nie przyjmował przy tym do wiadomości wyjaśnień dotyczących okoliczności cofnięcia licencji. W ocenie mojego Mocodawcy – posługiwał się retoryką o charakterze manipulacyjnym, a jego wypowiedzi zawierały ataki werbalne wymierzone zarówno w mojego Mocodawcę, jak i w łódzką Policję”
- czytamy w piśmie datowanym na 25 października 2026 roku.
Mecenas Schölzke zaznaczyła również, że dziennikarz podczas wymiany zdań ponownie sformułował wobec Rutkowskiego bezpodstawne zarzuty rzekomych czynów zabronionych na szkodę jego klientów.

Wojna prawna na pełną skalę
Wszystko wskazuje na to, że sprawa nie rozejdzie się po kościach. Rutkowski złożył już oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pomówienia na II Komisariacie Policji w Łodzi, a sprawa trafiła do jego zespołu prawnego. Z kolei pismo adwokatki skierowane bezpośrednio na ulicę Czerską to wyraźny sygnał, że właściciel słynnego biura detektywistycznego nie zamierza biernie czekać na publikację artykułu w „Gazecie Wyborczej”.

Strona detektywa stoi twardo na stanowisku, że licencja nr 0009917 została wydana w lipcu 2026 roku przez Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi po drobiazgowej weryfikacji procedur i stylu życia. Czy Agora odpowie na pismo kancelarii, a sam artykuł w ogóle ujrzy światło dzienne? Będziemy informować o dalszym rozwoju sprawy.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze