Tokarczuk pisze książki z AI? Teraz sama tłumaczy się ze swoich słów

Olga Tokarczuk była jedną z prelegentek na imprezie Impact w Poznaniu. Właśnie tam powiedziała o wykorzystywaniu przez autorów sztucznej inteligencji do pisania książek. Na reakcję środowiska, ale przede wszystkim internautów nie trzeba było długo czekać. Teraz noblistka się tłumaczy.

2 minut czytania
Tokarczuk pisze książki z AI? Teraz sama tłumaczy się ze swoich słów
Olga Tokarczuk | fot. AKPA
← Powrót na niezalezna.pl
Tokarczuk pisze książki z AI? Teraz sama tłumaczy się ze swoich słów

W Poznaniu Tokarczuk mówiła o zmianach, jakie zachodzą w świecie kultury, które dotykają także pisarzy. W pewnym momencie wspomniała o wykorzystywaniu sztucznej inteligencji do pisania książek.

Jej wypowiedź wywołała ogromną falę komentarzy. Głównie krytycznych. Czytelnicy zarzucili jej hipokryzję i nie szczędzili krytyki. Wielu nie kryło zdziwienia. Teraz noblistka postanowiła się wytłumaczyć. Wydała nawet oświadczenie, w którym twierdzi, że ludzie ją źle zrozumieli.

Chwali się książką, którą napisała… sztuczna inteligencja. Kompromitacja dziennikarki TVP
Karolina Opolska, twarz publicystyki TVP Info, promuje książkę „Teoria Spisku”. Problem? Przypisy są zmyślone, źródła fikcyjne, a treść najpewniej wygenerowana przez sztuczną inteligencję. I niestety nie jest to teoria spiskowa, ale rzeczywistość. Opolska wykłada dziennikarstwo w Collegium Civitas. Czy studenci uczą się tam, jak tworzyć fałszywe historie z pomocą ChatGPT? Jeśli to ma być przyszłość mediów – to kompromitacja, nie postęp.
Korzystam ze sztucznej inteligencji na takich samych zasadach, jak większość ludzi na świecie – traktuję ją jako narzędzie, pozwalające szybciej dokumentować i sprawdzać fakty. Zawsze, kiedy z tego narzędzia korzystam, dodatkowo weryfikuję informacje. Tak samo, jak robiłam to przez kilkadziesiąt lat czytając książki i szperając w bibliotekach i archiwach

- napisała. Dodała też, że żaden z tekstów nie powstał przy użyciu AI.

Również powieść, która ukaże się jesienią tego roku, nie powstała przy pomocy sztucznej inteligencji – nie licząc używania jej jako narzędzia szybszej kwerendy. Czasem inspiruję się snami, ale zanim i to zdanie zostanie osaczone i zagryzione przez ekspertów, spieszę donieść, że są to moje własne sny

- stwierdziła. Problem w tym, że jej tłumaczenia nie uspokoiły nastrojów. W komentarzach pojawiły się głosy, że noblistka „kręci”, „wycofuje się rakiem” i „próbuje ratować wizerunek”. A jakie jest Wasze zdanie? Wierzycie Oldze Tokarczuk?

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze