Do zdarzenia doszło 31 lipca w Miejskim Urzędzie Pracy w Radomiu. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, pracownicy urzędu usłyszeli z jednego z zamkniętych pomieszczeń odgłosy, które miały świadczyć o intymnym zbliżeniu dwojga zatrudnionych.

O sytuacji telefonicznie poinformowano dyrektora placówki Łukasza Molendę, który w tym czasie przebywał na urlopie. Według relacji sprawa została szybko przerwana, a po weekendzie oboje pracownicy zostali wezwani na rozmowę.
W jej następstwie zapadła decyzja o zakończeniu współpracy.
– Sprawa jest tak żenująca, że nawet nie wiem, jak to komentować
– powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” dyrektor Łukasz Molenda.

Jak wyjaśnił, choć nikt nie zastał pracowników w jednoznacznej sytuacji, zgromadzone informacje były wystarczające do podjęcia decyzji kadrowej.
– Doszedłem do wniosku, że zachowamy powagę urzędu, gdy rozwiążemy z nimi umowy za porozumieniem stron
– podkreślił.
Dyrektor zaznaczył jednocześnie, że nie zdecydował się na zwolnienie dyscyplinarne. Jak argumentował, kwestie moralności nie mogą stanowić podstawy do rozwiązania umowy w trybie art. 52 Kodeksu pracy.

Po nagłośnieniu sprawy Miejski Urząd Pracy w Radomiu opublikował komunikat, w którym podkreślono, że „zachowania naruszające powagę urzędu są nieakceptowalne”.
Z informacji przekazanych przez media wynika, że oboje pracownicy byli zatrudnieni w urzędzie od wielu miesięcy. Umowy rozwiązano za porozumieniem stron.





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze