Historia, która wstrząsnęła Polską
Kuba Heisig z Chorzowa wyruszył 9 września w „Rajzę dla Marceliny”, czyli 800-kilometrową wyprawę rowerową wzdłuż historycznych granic Górnego Śląska. Chciał nagłośnić zbiórkę na leczenie partnerki, która zmaga się z rakiem szyjki macicy. Trasa zakończyła się w Ostrawie, gdzie został pobity.

Do sieci trafiły zdjęcia mężczyzny z podbitym okiem i żółto-niebieską czapką z napisem „Górny Ślōnsk”. Narracja była prosta i mocna: Polacy pobili Ślązaka, bo myśleli, że jest Ukraińcem.
TVP Info: „Myśleli, że atakują Ukraińca”
13 września media ruszyły z tematem. TVP Info, czyli telewizja utrzymywana z pieniędzy podatników, opublikowało tekst pod tytułem „Myśleli, że atakują Ukraińca. Polak pobity podczas charytatywnej wyprawy”.
Nie była jedyna. „Rzeczpospolita” pisała:
„W Czechach Polacy pobili Polaka. Wzięli śląskie barwy za ukraińskie”.
Wirtualna Polska informowała o „Polaku pobitym w Ostrawie przez Polaków”. Podobne teksty opublikowały „Dziennik Zachodni” i „Super Express”. Historię podchwyciły też media ukraińskie i słowackie. Ruch Autonomii Śląska grzmiał, że „nienawiść i szowinizm przekraczają w Polsce wszelkie granice”.
Problem w tym, że wszystkie te teksty opierały się na jednej relacji, czyli samego poszkodowanego. Żadnego potwierdzenia od policji, żadnych świadków.

Czeska policja: Słowacy, alkohol i kłótnia
Prawdę ustalili dopiero czescy dziennikarze z portalu Novinky.cz, którzy zapytali po prostu policję w Ostrawie. Według rzeczniczki Evy Michalíkovej:
- napastnikami byli dwaj 26-letni Słowacy, a nie Polacy. Obaj usłyszeli zarzuty naruszenia porządku publicznego, a jednemu, wcześniej karanemu, grożą nawet trzy lata więzienia;
- poszkodowany spędził noc w klubie nocnym i pił razem z nimi;
- około 5 rano, po wyjściu z klubu, doszło do kłótni, która według policji zaczęła się od obraźliwych słów o matce jednego z mężczyzn;
- na nagraniach monitoringu w trakcie bójki nie widać żadnej żółto-niebieskiej czapki;
- motyw narodowościowy policja wykluczyła.
„Przykro mi, że wprowadziłem wszystkich w błąd”
Kuba Heisig zabrał głos po kilku dniach. Przyznał, że to nie Polacy go zaatakowali, i przeprosił: „Przykro mi, że wprowadziłem wszystkich w błąd takim założeniem”. Tłumaczy, że wcześniej tego wieczoru ktoś inny miał go obrazić z powodu czapki, a on błędnie uznał, że to ta sama grupa.
Z częścią ustaleń policji się jednak nie zgadza. Twierdzi, że nie pił ze sprawcami długo, tylko spotkał ich przypadkiem tuż przed atakiem, a zarzut obrażania czyjejś matki nazywa absurdem. Dziś podejrzewa, że chodziło o zwykły rabunek. Czeskie relacje nazywa „mocno zmanipulowanymi”.

A kto przeprosi Polaków?
Poszkodowany przeprosił. A media? Przez prawie dwa miesiące w przestrzeni publicznej funkcjonowała historia o polskich szowinistach bijących ludzi za kolor czapki. Rozlała się po Europie, trafiła do zagranicznych serwisów i stała się argumentem w sporach o Śląsk.

„Opisy sprawy najwyraźniej opierały się na relacji pobitego, dziennikarze nie weryfikowali ich, tylko podawali dalej”
– pisze na X Piotr Wojtulek, który przypomina, że prawdę ujawnili dopiero czescy dziennikarze.
„Apeluję do ludzi mediów i polityków o wzięcie dwóch głębokich oddechów więcej, zanim zaczniecie w przyszłości powielać spin o polskim szowinizmie”.
Najmocniej uderza to w TVP, czyli w telewizję, która żyje z pieniędzy wszystkich Polaków, także tych, których przez dwa miesiące przedstawiano jako ksenofobów. Jedno zapytanie do policji w Ostrawie wystarczyłoby, żeby tego uniknąć.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze