Monika Olejnik najwyraźniej uznała, że wrzące okolice Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie są idealnym miejscem na wygłoszenie kilku refleksji o kondycji współczesnego świata. Dziennikarka opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym przypomniała o wolnych mediach, demokracji i konieczności nieustannego troszczenia się o jej przyszłość.
Brzmi poważnie? Owszem. Tyle że dalsza część publikacji przypominała już nieco swobodną podróż po skojarzeniach autorki. Z Warszawy przenieśliśmy się do Stanów Zjednoczonych, później na chwilę do świata rapu, by ostatecznie wylądować na bokserskim ringu z Andrzejem Gołotą. Wszystko w ramach jednej lekcji demokracji.

Dziennikarka rozpoczęła od przypomnienia hasła „wolne media”, ale szybko skierowała uwagę za ocean. Wyniki amerykańskich wyborów stały się dla niej okazją do wbicia szpilki Donaldowi Trumpowi oraz jego polskim zwolennikom.
„Zwycięstwo Demokratów to zimny prysznic dla Donalda Trumpa i szok dla jego wyznawców w Polsce!”
– ogłosiła.

Na amerykańskiej polityce jednak się nie skończyło. Olejnik postanowiła przypomnieć fragment swojego wcześniejszego „prawie-rapowania”, w którym rozprawiała o politykach i chwiejącej się łajbie.
„Od lat już nieraz to widzę jak ta łajba się chwieje, a tak zwani ważni Politycy myślą, że nic się nie dzieje(…)”
– cytowała własne słowa.
A potem przekonywała:
„Demokracja nie spada z nieba, trzeba o Nią walczyć, szanować i troszczyć się”.
Gdy wydawało się, że dziennikarka wyczerpała już repertuar politycznych refleksji, pojawił się jeszcze Andrzej Gołota. Olejnik przypomniała jego słynną walkę z Riddickiem Bowem i dyskwalifikację za ciosy poniżej pasa.
Cóż...

W sieci krąży też filmik, na którym widać, jak Olejnik spaceruje przed ogrodzeniem Trybunału. Komentarze są wymowne. Zobaczcie:
Nowa moda wśród celebrytów 3RP https://t.co/C35shAEMei
— Janusz Życzkowski (@zyczkowski) November 4, 2026



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze