Kolejny dzień przyniósł nowy polityczny odlot w wykonaniu Krystyny Jandy. Aktorka, która od lat znana jest z histerycznych ataków na konserwatywnych polityków, znów dała upust swoim emocjom przed kamerami.
Tym razem punktem zapalnym okazały się stanowcze słowa prezydenta Karola Nawrockiego, który podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego celnie wypunktował Donalda Tuska, obarczając go odpowiedzialnością za potężny kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Trzeźwa i rzeczowa ocena sytuacji przez głowę państwa okazała się dla aktorki zbyt trudna do przełknięcia. Goszcząc w programie "Zawsze na temat" w reżimowej TVP, Janda z trudem łapała oddech z oburzenia, serwując widzom dawkę czystej, teatralnej przesady.
"Myślałam, że śnię"
Zamiast jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji o państwie prawa, widzowie usłyszeli litanię skarg oderwanej od rzeczywistości gwiazdy. Janda wyznała, że słuchając słów prezydenta, całkowicie straciła nad sobą kontrolę.

Ja po prostu już nie mogę wytrzymać tego wszystkiego. Strasznie mnie to denerwuje i »niepokój« to jest za małe słowo. Wyjeżdżając z domu do państwa, słyszałam to chłostanie premiera przez prezydenta i po prostu myślałam, że śnię. Myślałam, że telewizor wyrzucę przez okno, ponieważ te zarzuty, ten ton i ta arogancja mnie po prostu oburzyły”
- dramatyzowała na antenie.
Wychodzi na to, że dla samozwańczej obrończyni "demokracji" jakakolwiek krytyka wymierzona w Donalda Tuska to niemal zbrodnia i wystarczający powód, by rzucać domowymi sprzętami.
Czołobitny hołd dla Tuska i patriotyzm ze... zbieraniem śmieci
Na histerycznym ataku na prezydenta się jednak nie skończyło. Janda musiała oczywiście złożyć hołd swojemu politycznemu idolowi.
Podziwiam premiera Donalda Tuska, że on to wytrzymał
- piała z zachwytu gość programu, nazywając wystąpienie głowy państwa "agresją".
Zamiast jednak zagłębiać się w skomplikowane kwestie konstytucyjne, o których ewidentnie nie ma pojęcia, aktorka wolała pouczyć Polaków o swojej specyficznej definicji miłości do ojczyzny. Pochwaliła się, że jej patriotyzm polega na... płaceniu podatków, byciu dyrektorką teatru i zbieraniu śmieci w lesie podczas spacerów z psem.
Może więc, zamiast bawić się w politycznego eksperta i wylewać złość na prezydenta Rzeczypospolitej, warto po prostu częściej wychodzić na te relaksujące, leśne spacery? Telewizor na pewno na tym zyska.

Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze