Wszystkich Świętych przed cmentarzem
1 listopada mąż Danuty Holeckiej przyjechał z rodziną na cmentarz przy ul. Fosa na warszawskim Służewie, gdzie pochowany jest ich syn. Tam doszło do interwencji policji. Mężczyzna został przewrócony na chodnik i skuty kajdankami. Źle się poczuł i trzeba było wezwać karetkę.

Na nagraniu widać, jak policjanci pochylają się nad leżącym mężczyzną, a obok stoi mężczyzna w odblaskowej kamizelce. Danuta Holecka nie kryła łez na antenie Republiki.

Wersja policji: zakaz ruchu i odmowa podania danych
Policja przekonuje, że interwencja była zgodna z prawem. Według funkcjonariuszy kierowca wjechał w strefę oznaczoną znakiem B-1 („zakaz ruchu w obu kierunkach”), ustawionym tymczasowo w związku ze zmianą organizacji ruchu przy cmentarzu. Miał nie wykonywać poleceń i odmówić podania danych, dlatego użyto kajdanek. Po ustaleniu tożsamości został zwolniony.
Policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie go za dwa wykroczenia: niestosowanie się do znaku i wprowadzenie funkcjonariuszy w błąd. Zapewnia, że interwencja nie miała nic wspólnego z pracą jego żony.
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka nazwała przedstawianie sprawy jako ataku na rodzinę „manipulacją”.

Republika: „Policja nie miała prawa tam interweniować”
Teraz pojawia się zupełnie inna wersja. Reporter Telewizji Republika Adrian Borecki twierdzi, że dotarł do odpowiedzi Urzędu Miasta Warszawy.
„Z e-maila, jaki otrzymałem od UM Warszawa, wynika, że funkcjonariusze policji nie mieli w ogóle prawa interweniować w miejscu, gdzie skuli męża red. Holeckiej. Jest to droga wewnętrzna, na której ustawa Prawo o ruchu drogowym nie obowiązuje”
– napisał na X.

Borecki zarzuca rzeczniczce policji, że mówiła do kamery, iż znak obowiązywał, a interwencja była prawidłowa.
„Cały atak na Państwa Holeckich jest oparty na kłamstwie policji i ich funkcjonariuszy, co udowadniam w materiale”
– przekonuje. Dodaje też, że Republika ujawnia informacje o niedawnym przeszukaniu domu Holeckich.
Internauci idą dalej. Według wpisów krążących w sieci auto miało stać na prywatnym terenie należącym do parafii, za zgodą proboszcza. Tych informacji nie udało nam się na razie potwierdzić.
RPO żąda wyjaśnień
Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił do komendanta stołecznego policji o wyjaśnienie faktycznych i prawnych podstaw interwencji, w tym użycia kajdanek. Sprawę komentowali też politycy, m.in. Jarosław Kaczyński, który mówił o agresji państwa wobec rodziny.
Jeśli ustalenia Republiki się potwierdzą, policja będzie musiała odpowiedzieć na bardzo trudne pytanie: na jakiej podstawie skuto starszego mężczyznę przed grobem syna?


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze