Mąż Holeckiej skuty na drodze, na której policja mogła nie mieć prawa interweniować? Nowe fakty w głośnej sprawie

Kajdanki, przewrócony na chodnik mężczyzna i Wszystkich Świętych przed cmentarzem. Interwencja policji wobec męża Danuty Holeckiej z TV Republika od kilku dni rozgrzewa Polskę. Teraz pojawiają się informacje, które mogą postawić policję w bardzo niewygodnym świetle. Reporter Republiki Adrian Borecki twierdzi, że z odpowiedzi warszawskiego ratusza wynika, iż w miejscu interwencji przepisy o ruchu drogowym w ogóle nie obowiązują.

3 minut czytania
Mąż Holeckiej skuty na drodze, na której policja mogła nie mieć prawa interweniować? Nowe fakty w głośnej sprawie
← Powrót na niezalezna.pl
Mąż Holeckiej skuty na drodze, na której policja mogła nie mieć prawa interweniować? Nowe fakty w głośnej sprawie

Wszystkich Świętych przed cmentarzem

1 listopada mąż Danuty Holeckiej przyjechał z rodziną na cmentarz przy ul. Fosa na warszawskim Służewie, gdzie pochowany jest ich syn. Tam doszło do interwencji policji. Mężczyzna został przewrócony na chodnik i skuty kajdankami. Źle się poczuł i trzeba było wezwać karetkę.

Na nagraniu widać, jak policjanci pochylają się nad leżącym mężczyzną, a obok stoi mężczyzna w odblaskowej kamizelce. Danuta Holecka nie kryła łez na antenie Republiki.

Kim jest policjant, który skuł męża Danuty Holeckiej? To uczestnik plebiscytu “super dzielnicowy”
Do zdarzenia doszło 1 listopada 2026 roku, w dniu Wszystkich Świętych, przed cmentarzem przy ulicy Fosa na warszawskim Służewie. Mężczyzna został powalony na ziemię i skuty kajdankami. A to dlatego, że miał zaparkować w niedozwolonym miejscu. Internauci błyskawicznie odnaleźli funkcjonariusza, który powalił męża dziennikarki. Okazuje się, że jest to swego rodzaju “gwiazda” wśród policjantów.

Wersja policji: zakaz ruchu i odmowa podania danych

Policja przekonuje, że interwencja była zgodna z prawem. Według funkcjonariuszy kierowca wjechał w strefę oznaczoną znakiem B-1 („zakaz ruchu w obu kierunkach”), ustawionym tymczasowo w związku ze zmianą organizacji ruchu przy cmentarzu. Miał nie wykonywać poleceń i odmówić podania danych, dlatego użyto kajdanek. Po ustaleniu tożsamości został zwolniony.

Policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie go za dwa wykroczenia: niestosowanie się do znaku i wprowadzenie funkcjonariuszy w błąd. Zapewnia, że interwencja nie miała nic wspólnego z pracą jego żony.

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka nazwała przedstawianie sprawy jako ataku na rodzinę „manipulacją”.

Republika: „Policja nie miała prawa tam interweniować”

Teraz pojawia się zupełnie inna wersja. Reporter Telewizji Republika Adrian Borecki twierdzi, że dotarł do odpowiedzi Urzędu Miasta Warszawy.

„Z e-maila, jaki otrzymałem od UM Warszawa, wynika, że funkcjonariusze policji nie mieli w ogóle prawa interweniować w miejscu, gdzie skuli męża red. Holeckiej. Jest to droga wewnętrzna, na której ustawa Prawo o ruchu drogowym nie obowiązuje”

– napisał na X.

„Polacy pobili Ślązaka za ukraińskie barwy”? Czeska policja: to byli Słowacy. Kompromitacja mediów
We wrześniu ta historia obiegła całą Polskę: rowerzysta z Chorzowa jedzie w charytatywną trasę dla chorej partnerki, a w Ostrawie zostaje pobity przez Polaków, którzy jego żółto-niebieską czapkę wzięli za ukraińską. TVP Info grzmiało: „Myśleli, że atakują Ukraińca”. Teraz okazuje się, że Polaków tam w ogóle nie było. Czeska policja ustaliła, że napastnikami byli dwaj Słowacy, a czapka nie miała z bójką nic wspólnego. Sam poszkodowany przyznał: „Przykro mi, że wprowadziłem wszystkich w błąd”.

Borecki zarzuca rzeczniczce policji, że mówiła do kamery, iż znak obowiązywał, a interwencja była prawidłowa.

„Cały atak na Państwa Holeckich jest oparty na kłamstwie policji i ich funkcjonariuszy, co udowadniam w materiale”

– przekonuje. Dodaje też, że Republika ujawnia informacje o niedawnym przeszukaniu domu Holeckich.

Internauci idą dalej. Według wpisów krążących w sieci auto miało stać na prywatnym terenie należącym do parafii, za zgodą proboszcza. Tych informacji nie udało nam się na razie potwierdzić.

RPO żąda wyjaśnień

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił do komendanta stołecznego policji o wyjaśnienie faktycznych i prawnych podstaw interwencji, w tym użycia kajdanek. Sprawę komentowali też politycy, m.in. Jarosław Kaczyński, który mówił o agresji państwa wobec rodziny.

Jeśli ustalenia Republiki się potwierdzą, policja będzie musiała odpowiedzieć na bardzo trudne pytanie: na jakiej podstawie skuto starszego mężczyznę przed grobem syna?

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze