Przed Trybunałem Konstytucyjnym w ostatnich dniach dzieje się sporo, a polityczne emocje coraz częściej przeplatają się z muzyką. Po środowym występie Michała Wójcika, który przed kamerami Telewizji Republika zaśpiewał przeboje Krzysztofa Krawczyka, pojawiła się kolejna odsłona muzycznych spotkań. W czwartek, 5 listopada, przed siedzibą Trybunału odbył się następny koncert, również relacjonowany przez stację. I choć podobna forma politycznego protestu może niektórych zaskakiwać, trudno uznać, że wspólne śpiewanie samo w sobie jest czymś niestosownym.
Polityka przyzwyczaiła nas do ostrych sporów, podniesionych głosów i wystąpień, w których trudno znaleźć choćby odrobinę luzu. Tymczasem uczestnicy zgromadzeń przed Trybunałem przekonują, że nawet w atmosferze napięcia można znaleźć miejsce na muzykę i że nie musi ona odbierać powagi sprawom, które sprowadziły ludzi w to miejsce. Może być po prostu chwilą oddechu.

Michał Wójcik rozpoczął muzyczną serię
Wszystko nabrało rozgłosu w środę, kiedy poseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Wójcik postanowił zaprezentować swoje wokalne umiejętności. Polityk chwycił za mikrofon i wykonał między innymi utwór „Jak minął dzień” z repertuaru Krzysztofa Krawczyka oraz „Barkę”. W roli konferansjera wystąpił Miłosz Kłeczek, który z charakterystycznym dla siebie entuzjazmem zapowiedział posła jako „wokalistę roku 2026”.
Nagrania szybko trafiły do mediów społecznościowych, gdzie wywołały falę komentarzy. Jedni żartowali z wokalnych ambicji polityka, inni zastanawiali się, czy przed tak ważną instytucją państwową wypada organizować podobne występy. W całej tej dyskusji łatwo jednak przeoczyć prostą rzecz: wspólne śpiewanie od dawna towarzyszy publicznym zgromadzeniom, manifestacjom i ważnym wydarzeniom społecznym.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze