Bacławska przyznała, że włączenie telefonu i sprawdzenie internetu było błędem. Skala dezinformacji, która narosła wokół śmierci Litewki, najwyraźniej ją przerosła. Zamiast milczeć, postanowiła uporządkować to, co wymknęło się spod kontroli.
Żerują na emocjach ludzi dobrej woli
Pierwsza i najważniejsza sprawa dotyczy zrzutek finansowych. Partnerka posła wprost ostrzega, żeby nie wpłacać pieniędzy na podstawie postów sugerujących, że "Łukasz by tego chciał" lub że "miał pomóc w danej zbiórce".

Według Bacławskiej takie informacje mogą pochodzić wyłącznie od fundacji i tylko stamtąd powinny wychodzić oficjalne zbiórki. Każdy, kto wrzuca zdjęcia Litewki i podszywa się pod jego bliskich, żeruje na emocjach ludzi dobrej woli.
Apelują o rozsądek
Kolejne punkty oświadczenia dotyczą fałszywych wywiadów generowanych przez AI z linkami pełnymi reklam, teorii spiskowych, których Bacławska prosi nie powielać, oraz osób podających się za "następców" Litewki i opisujących wspólne plany, które nigdy nie istniały. Zaznaczyła też, że publikowanie prywatnych rozmów bez zgody rodziny jest niezgodne z prawem.

Śląska policja również apelowała wcześniej o rozsądek, wskazując że rozpowszechnianie dezinformacji utrudnia prowadzone postępowanie.
Łukasz Litewka miał 36 lat i był posłem Lewicy, mandat zdobył w wyborach parlamentarnych w 2023 roku, uzyskując rekordowe poparcie w okręgu sosnowieckim. Jego fundacja #TeamLitewka przez lata prowadziła akcje charytatywne, zbierając środki na leczenie dzieci i pomoc zwierzętom.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze