Łukasz Litewka nie żyje, a fundacje płacą za jego zdjęcie. Wezwania sięgają nawet 2 tys.

Chciały po prostu oddać hołd człowiekowi, który całe życie pomagał innym. Zamiast podziękowań dostały pisma od prawnika z żądaniem zapłaty. Dziesiątki fundacji i organizacji charytatywnych w całej Polsce, które po tragicznej śmierci posła Łukasza Litewki opublikowały jego zdjęcie w internecie, teraz muszą zapłacić, albo się tłumaczyć.

4 minut czytania
Łukasz Litewka nie żyje, a fundacje płacą za jego zdjęcie. Wezwania sięgają nawet 2 tys.
← Powrót na niezalezna.pl
Łukasz Litewka nie żyje, a fundacje płacą za jego zdjęcie. Wezwania sięgają nawet 2 tys.

Sprawa, która wstrząsnęła środowiskiem organizacji pozarządowych, zaczęła się w kwietniu tego roku, gdy w wypadku zginął poseł Lewicy Łukasz Litewka. Jego śmierć była na tyle poruszająca, że pogrzeb miał charakter państwowy, a w uroczystościach w Sosnowcu wzięli udział prezydent Karol Nawrocki z małżonką Martą Nawrocką oraz premier Donald Tusk.

Zdjęcie, które obiegło pół Polski

Po tragedii dziesiątki organizacji, z którymi Litewka współpracował za życia, opublikowały w mediach społecznościowych wpisy pożegnalne, wykorzystując jego oficjalne zdjęcie profilowe z Facebooka. Fotografia, wykonana podczas sesji zleconej i opłaconej przez samego posła, funkcjonowała od dawna publicznie jako jego wizerunek rozpoznawalny w całej Polsce.

Problem w tym, że prawa autorskie do zdjęcia zachowała jego autorka, fotografka podpisująca się jako Jagoda. I to właśnie ona, cztery miesiące po śmierci polityka, zaczęła rozsyłać za pośrednictwem swojego radcy prawnego wezwania do zapłaty.

Od ponad pięciu lat nie pije. Teraz Filip Gurłacz podjął kolejną ważną decyzję
Filip Gurłacz nie ukrywa, że w przeszłości zmagał się z uzależnieniem od alkoholu. Przełomowym momentem okazały się narodziny jego pierwszego syna. Aktor od ponad pięciu lat pozostaje trzeźwy, a niedawno zdecydował się również zrezygnować z papierosów. Początki nie były łatwe, jednak dziś dostrzega korzyści tej decyzji. – Jak już raz zasmakuje się wolności, trudno ją oddać – przyznał.

Kwoty sięgają nawet 2 tysięcy złotych

Jak informuje krakowska Fundacja Z Rąk Do Rąk, jedna z pierwszych organizacji, które upubliczniły sprawę, żądana kwota to standardowo 1000 złotych odszkodowania za naruszenie majątkowych praw autorskich oraz dodatkowe 500 złotych zadośćuczynienia za brak oznaczenia autorstwa zdjęcia. W przypadkach, gdy organizacja dodatkowo skadrowała fotografię, dochodzi kolejne roszczenie, a łączna suma sięga nawet 2 tysięcy złotych. Jak ustaliła krakowska fundacja, tego rodzaju pismo otrzymało już co najmniej 35 organizacji w całej Polsce, a w ostatnich dniach liczba ta sięgnęła kilkudziesięciu podmiotów.

„Zwyczajne zażenowanie”

Reakcje organizacji, które dostały wezwania, są jednomyślne i pełne niedowierzania.

„Są takie pisma, po których człowiek najpierw sprawdza jeszcze raz, czy dobrze przeczytał. A później zostaje już tylko zdziwienie i zwyczajne zażenowanie”

– napisała Fundacja Z Rąk Do Rąk w obszernym oświadczeniu. Podobnego zdania jest Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, które w swoim komunikacie zadało pytanie wprost:

„Czy Poseł Litewka chciałby, żeby zdjęcie z Jego wizerunkiem pojawiało się w internecie w kontekście kar dla instytucji, które pomagają innym? Mocno wątpimy”.

Przedstawiciele organizacji podkreślają zgodnie, że zdjęcie nigdy nie było wykorzystywane komercyjnie – służyło wyłącznie oddaniu hołdu zmarłemu.

Bliscy posła: „Poprosiliśmy o wycofanie się z żądań”

Do sprawy odniosła się także Fundacja im. Łukasza Litewki, działająca w jego imieniu po śmierci polityka. W oficjalnym oświadczeniu organizacja poinformowała, że zwróciła się do autorki zdjęcia z prośbą o przeprosiny i wycofanie żądań, podkreślając, że wykorzystanie fotografii nastąpiło wyłącznie w związku z nagłą, tragiczną śmiercią Litewki, a nie w celach zarobkowych.

Sara Boruc wypoczywa na Ibizie. Pokazała zgrabną figurę [ZDJĘCIA]
Sara Boruc wybrała się na Ibizę, skąd dzieli się z obserwatorami kadrami z wyjazdu. W najnowszej publikacji pokazała kilka momentów z wakacyjnego „girls trip”, a szczególną uwagę internautów zwróciła jej stylizacja i sportowa sylwetka. Pod postem szybko pojawiła się masa komplementów.

Fotografka milczy

Mimo prób nawiązania kontaktu, dziennikarzom nie udało się dotrzeć do autorki spornego zdjęcia. Jak przekazał „Fakt”, telefon kobiety jest wyłączony, profil na Facebooku zniknął, a konto na Instagramie ustawiono jako prywatne. Do tej pory żadne medium nie uzyskało jej komentarza w sprawie, a wszystkie dotychczasowe relacje pochodzą wyłącznie od organizacji, które otrzymały wezwania, oraz bliskich zmarłego posła.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze