Fotografie Lefterisa Kavoukisa, męża Ewy Chodakowskiej, szybko stały się tematem medialnych doniesień. Na zdjęciach mężczyzna pojawił się w towarzystwie kobiet, co wystarczyło, by w internecie zaczęły pojawiać się domysły dotyczące charakteru spotkania. Plejada ustaliła, że sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej, niż można było wywnioskować z samych fotografii.

Ewa Chodakowska zabrała głos
Trenerka sama zdecydowała się odnieść do sprawy. Jak wyjaśniła, pierwszą informację o zdjęciach otrzymała od przyjaciółki, która tego dnia siedziała przy jednym stoliku z Lefterisem.
„Wczoraj zaczęły przychodzić do mnie linki.. Zdjęcia mojego wkrótce byłego męża w Warszawie, w towarzystwie kobiet. A pod nimi gotowa opowieść o tym, co rzekomo się wydarzyło i co ja powinnam w związku z tym czuć. Ale! Pierwszy link, przyszedł od mojej przyjaciółki, która siedziała z Lefterisem przy stoliku — żony naszego przyjaciela... Oh well... Lefteris spędził trzy godziny z naszymi wspólnymi przyjaciółmi… Wyszedł ze spotkania sam...”
— napisała Chodakowska.
Trenerka zwróciła również uwagę, że fotografie uchwycone jedynie w określonym momencie mogą prowadzić do zupełnie innych interpretacji.

Kadry uchwycone podczas powitania... pożegnania mogą wyglądać bardzo sugestywnie, jeśli celowo nie pokazuje się całej reszty towarzystwa. Nieładnie. Tak rodzi się manipulacja, która dobrze się klika, choć niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Jednak najbardziej poruszyły mnie komentarze pod artykułem.. Ta łatwość, z jaką z kilku zdjęć wydaje się wyrok na człowieka. Jak szybko cudze rozstanie staje się okazją, żeby dać upust pogardzie. Lefteris też zadzwonił do mnie, bardzo przejęty... Chcę więc powiedzieć jasno: nie ma mojego przyzwolenia na krzywdzenie go w moim imieniu
- napisała Chodakowska.
„Nie jesteśmy już parą”
W swoim wpisie Ewa Chodakowska odniosła się także do sytuacji swojego małżeństwa. Z jej słów wynika, że choć para podjęła decyzję o rozstaniu, to nie ma mowy o konflikcie.
Jest mi bardzo bliski. Rozstajemy się za obopólnym porozumieniem, z przyjaźnią, troską i szacunkiem. Formalności wciąż przed nami, ale nie jesteśmy już parą
— przekazała trenerka.
Chodakowska podkreśliła przy tym, że nie zamierza publicznie rozliczać byłego partnera ani przedstawiać rozstania jako wojny.
Nie będzie wojny... publicznego prania brudów. Nie ma żadnych trupów w szafie... Wspieram Lefterisa i to się nie zmieni.. A kiedy zdecyduje się stworzyć z kimś nowy związek, będę mu z całego serca kibicować. Chcę, żeby był szczęśliwy. I wiem, że on chce tego samego dla mnie. Jesteśmy oboje dorośli i dojrzali emocjonalnie... Prosimy o zachowanie przyzwoitości...
- dodała.
Trenerka odniosła się również do osób, które wyrażały wobec niej współczucie. Jak zaznaczyła, nie postrzega siebie jako osoby pokrzywdzonej i obecnie spędza czas z rodziną w Kanadzie.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze