Pielęgniarka ratowała rannych na Rynku w Krakowie. Córka nie mogła się do niej dodzwonić

To miał być rodzinny weekend w Krakowie: spacer po Rynku, przejażdżka dorożką, wspólne chwile z mężem, córeczką i mamami. Skończył się godzinami strachu. Gdy w sobotę w centrum miasta padły strzały, pani Iwona, pielęgniarka z zawodu i powołania, była kilka metrów od tragedii. Zamiast uciekać, zbiegła na dół i ruszyła na pomoc rannym. Jej córka, Milena, opisała tę historię w poruszającym wpisie, który zebrał tysiące reakcji. „Nie każdy bohater musi nosić pelerynę” – pisze w poście na Facebooku.

4 minut czytania
Pielęgniarka ratowała rannych na Rynku w Krakowie. Córka nie mogła się do niej dodzwonić
Foto: Facebook
← Powrót na niezalezna.pl
Pielęgniarka ratowała rannych na Rynku w Krakowie. Córka nie mogła się do niej dodzwonić

Rodzinny weekend, który miał być relaksem

Milena przyjechała do Krakowa z mężem, małą córeczką Jagną i z obiema mamami: swoją i teściową. Na zdjęciu, które opublikowała, cała rodzina uśmiecha się z białej dorożki na Rynku Głównym. Nic nie zapowiadało dramatu.

„To miał być weekend relaksu, odpoczynku i wspólnie spędzonych chwil”

– pisze.

Jedli obiad, gdy rozległy się strzały. Nie uciekli. To oni ratowali rannych
Wczorajsza sobota w Krakowie zamieniła się w koszmar, o którym długo nie zapomnimy i wciąż zadajemy sobie pytanie: dlaczego? Ale w tym najczarniejszym dniu byli też ludzie, którzy pokazali, co znaczy człowieczeństwo. Dwaj znani krakowscy chirurdzy, prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak, jedli obiad w restauracji nieopodal Rynku Głównego. Gdy zobaczyli rannych policjantów, ruszyli z pomocą. Bez sprzętu, bez sali operacyjnej, ale z ogromną wiedzą i odwagą.

W sobotę po obiedzie rodzina się rozdzieliła. Milena z mężem położyli Jagnę na drzemkę w apartamencie, a mamy poszły na zakupy.

„Dzwonisz, a ona nie odbiera… raz, drugi, piąty”

Milena obudziła się z krótkiej drzemki i usłyszała, że w Krakowie jest strzelanina. Jej mamy i teściowej nie było w apartamencie.

„Dzwonisz na numer swojej mamy, a ona nie odbiera… raz, drugi, piąty… Oblewają cię poty i przez głowę przebiegają miliony myśli”

– opisuje.

Każdy rodzic i każde dziecko wie, jak wyglądają takie minuty.

 Kilka minut i jedno piętro od tragedii

Jak się okazało, panie weszły do sklepu Zara przy Rynku i poszły na drugie piętro. Trzy, cztery minuty później parter został ostrzelany.

I wtedy pani Iwona zrobiła coś, na co zdobywa się niewielu.

„Nie zastanawiała się nawet chwili, zbiegła na dół, nie wiedząc, co się dzieje, tylko po to, by udzielać pomocy rannym i postrzelonym ludziom”

– pisze jej córka.

 „Gdy dzwoniłam, ona reanimowała ludzi”

Dopiero później Milena zrozumiała, dlaczego mama nie odbierała telefonu.

„Wtedy, kiedy ja do niej dzwoniłam, ona reanimowała ludzi. Wtedy, kiedy nie odbierała telefonu, wkłuwała się w żyłę postrzelonej w brzuch dziewczynie”

– wyznaje.

Pani Iwona jest pielęgniarką.

„W sercu ma zapisaną dobroć od zawsze… a to, że jest pielęgniarką z powołania, było dla mnie oczywiste. Tam, gdzie inni uciekają, ona biegnie pod prąd i wciela się w rolę, do której po prostu została stworzona”

– pisze córka.

„Meta sobie kpi!”. Rafał Brzoska pokazał, co pojawiło się w sieci. Aż trudno uwierzyć
Oszuści ponownie wykorzystali wizerunek Rafała Brzoski do rozpowszechniania szokujących informacji. Tym razem posunęli się wyjątkowo daleko – na Facebooku pojawiła się sponsorowana reklama sugerująca, że biznesmen padł ofiarą zamachu w centrum Warszawy. Spreparowana historia mówiła o strzelaninie i pobycie w szpitalu. Szef InPostu nie krył oburzenia i ponownie uderzył w koncern Meta.

 „Mamo, jestem z Ciebie dumna”

Wpis kończy się słowami, które trudno czytać bez wzruszenia:

„Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie, pielęgniarka, która jest dla mnie wzorem do naśladowania. Nie każdy bohater musi nosić pelerynę. Mamo, jestem z Ciebie dumna, dziękuję Ci za to, że każdego dnia pokazujesz mi, jakim być człowiekiem. A komuś, kto chyba czuwał nad nami i nad Wami, dziękuję za to, że żyjemy.”

Historia poruszyła tysiące ludzi.

„Pani Iwonko, wielki szacunek! Kobieta o wielkim sercu”

– piszą internauci.

„Popłakałam się. Dziękuję, że są wśród nas takie Anioły”

– dodaje kolejna osoba.

Głos zabrał też ratownik:

„Twoja mama jest prawdziwą Bohaterką. Zrobiła to, co powinien zrobić każdy człowiek z wiedzą medyczną, ale nie każdy ma odwagę ruszyć z pomocą tam, skąd inni uciekają. To właśnie istota naszego ratowniczego powołania: odwaga, empatia i gotowość do niesienia pomocy mimo wszystko.”
„W tym całym dziwnym świecie coraz mniej człowieka w człowieku, a tymczasem tak bardzo wróciła wiara w bezinteresowną pomoc”

– podsumowuje jedna z internautek.

 Bohaterowie czarnej soboty

Sobota zapisze się w historii Krakowa jako jeden z najczarniejszych dni. Ale obok tragedii są też historie ludzi, którzy pokazali, co znaczy człowieczeństwo: policjantów, którzy powstrzymali napastnika, chirurgów, którzy wybiegli z restauracji, by ratować rannych, i pielęgniarki, która zamiast uciekać, zbiegła po schodach prosto w środek dramatu.

Pani Iwono, dziękujemy.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze