Co zawierają szkolne ankiety?
W ramach nowej edukacji emocjonalnej, która ma wejść do szkół od września 2026 roku, uczniowie otrzymują ankiety dotyczące ich stanu psychicznego i życia prywatnego.

Wśród pytań pojawiają się m.in.:
• Czy masz myśli samobójcze?
• Czy okaleczasz swoje ciało?
• Czy oglądasz pornografię lub przemoc w sieci?
• Czy nadużywasz alkoholu, narkotyków lub leków?
• Czy czujesz się wykluczony społecznie?
• Czy boisz się odłączenia od internetu (FOMO)?

Dzieci mają też zaznaczać, czy rozmawiają o swoich emocjach i dlaczego nie potrafią tego robić, np. z powodu wstydu, lęku przed oceną lub nieśmiałości.
Internauci: „To nie pomoc, to donosicielstwo”
W sieci zawrzało. Komentarze pod postami o ankietach są jednoznaczne:
„Będą same Pawki Morozowe… czego nie dowiedzą się z systemu, dzieci doniosą”
— komentuje Teresa.
„To jest władza Niemca! Donosicielstwo jak za Stalina”
— dodaje Aldonka.
„Liberalny komunizm musi trzymać ludzi za pysk”
— podsumowuje kolejny użytkowników X.

Wielu rodziców obawia się, że dane zbierane w szkołach mogą być wykorzystywane nie tylko do pomocy, ale też do kontroli, klasyfikowania rodzin i budowania profili psychologicznych dzieci.
MEN: „To edukacja emocjonalna, nie kontrola”
Ministerstwo Edukacji Narodowej pod przywództwem Barbary Nowackiej z Koalicji 13 grudnia zapewnia, że ankiety są częścią programu edukacji emocjonalnej, który ma pomóc dzieciom lepiej rozpoznawać i nazywać swoje uczucia.
Od września 2026 roku nowe podstawy programowe mają objąć przedszkola i szkoły podstawowe.

Celem, według MEN, jest „normalizacja rozmowy o emocjach” i „wczesne wykrywanie problemów”. Ale czy tak intymne pytania powinny trafiać do dzieci w szkolnych ławkach? Eksperci zwracają uwagę, że choć troska o zdrowie psychiczne dzieci jest ważna, forma i zakres pytań budzą poważne wątpliwości:
• Czy dziecko rozumie, co oznacza „nadużywanie substancji”?
• Czy wie, czym jest „autoagresja” lub „pornografia”?
• Czy nie czuje się oceniane, zmuszone do wyznania czegoś, czego nie rozumie?
Rodzice pytają: kto ma dostęp do tych danych? Czy są anonimowe? Czy szkoła ma prawo pytać o tak osobiste sprawy?
Nowe ankiety miały pomóc. Ale wywołały lęk, gniew i pytania o granice ingerencji państwa w życie dzieci i rodzin. Bo kiedy szkoła pyta o samobójstwa, pornografię i przemoc — to nie jest już tylko edukacja. To sygnał, że emocje stały się narzędziem systemu.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze