Młody doktorek wylatuje ze Szpitala Południowego. Czy to ruch Trzaskowskiego?

Warszawski Szpital Południowy potwierdził, że zakończył współpracę z Dawidem Kasprzykiem, którego grafik i zarobki wywołały ogólnopolski skandal. Placówka poinformowała, że decyzja zapadła natychmiast po ujawnieniu nieprawidłowości i „utracie zaufania”. To dyrekcja szpitala podjęła formalny krok, ale internet już żyje teorią, że to polityczne cięcie pod presją ratusza. Jeszcze rok temu Trzaskowski chwalił się publicznie, że zarządza 10 szpitalami, a Szpital Południowy wybudował od zera.

2 minut czytania
Powrót na niezalezna.pl

Szpital Południowy jest jednostką miejską, więc podlega Warszawie, ale prezydent nie zwalnia lekarzy, nie podpisuje kontraktów i nie układa grafików. Mimo to w komentarzach pojawia się jeden dominujący wątek: że ratusz chciał jak najszybciej odciąć się od niewygodnego radnego KO, zanim sprawa rozleje się jeszcze szerzej.

W kuluarach mówi się, że w szpitalu zrobiło się po prostu zbyt gorąco. Afera z godzinami pracy, trzy inne miejsca zatrudnienia, polityka, media, telewizja... To mieszanka, której żadna placówka nie chce na swoim pokładzie. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi wizerunek miejskiej instytucji, a opinia publiczna liczy godziny i pyta, czy taki grafik w ogóle był fizycznie możliwy.

Ekspresowe badania dla wybrańców. Tak wygląda salonik VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej [ZDJĘCIA]
Czy w warszawskim szpitalu działał system dwóch prędkości? Najnowsze ustalenia portalu Zero.pl wywołały prawdziwą burzę. Według dziennikarzy politycy związani z Koalicją Obywatelską oraz ich bliscy mieli korzystać ze specjalnej ścieżki na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Szpitalu Południowym, którego koordynatorem jest Dawid Kacprzyk. Podczas gdy zwykli pacjenci godzinami wypatrywali swojej kolejki, VIP-y miały trafiać do badań niemal od ręki.

Zwolnienie ze Szpitala Południowego to dopiero początek. Wciąż pozostają trzy inne placówki, które mogą pójść tą samą drogą, a KO już wyraźnie dystansuje się od młodego radnego. W tle pojawia się też widmo kontroli NFZ i pytania o to, jak wyglądały rozliczenia godzin w pozostałych miejscach pracy. Afera nie gaśnie — przeciwnie, dopiero nabiera tempa.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze