O co poszło?
Jastrzębowski nie przebierał w słowach. W swoim wpisie napisał wprost, że im więcej czyta o zarobkach lekarzy w publicznej służbie zdrowia i sposobie, w jaki niektórzy z nich łączą etaty, tym bardziej nasuwa mu się myśl o „pasożytniczej kaście”. Zarzucił części środowiska, że przy okazji apeli o wyższe składki zdrowotne i większe finansowanie systemu, sami dorabiają się kwot, które jego zdaniem nie mają nic wspólnego z realną troską o pacjenta.
Im więcej czytam o lekarzach, o ich zarobkach na państwowym, o tym, że potrafią pracować 5 lat w rok, o tym, jak bezlitośnie doją miliony z naszych pieniędzy opowiadając, że państwowa służba zdrowia jest niedoinwestowana i musimy płacić więcej i więcej i więcej, że składki trzeba…
— sławek jastrzębowski 🇵🇱 (@sjastrzebowski) July 5, 2026
Dziennikarz odniósł się też do wypowiedzi przedstawicieli środowiska medycznego, którzy przekonują, że „z lekarzami nikt jeszcze nie wygrał” i nazwał to podejście cynicznym i wywołującym u niego dosłowną odrazę. W mocnych słowach określił część lekarzy mianem „wykształconych, gładkich, elokwentnych degeneratów”, zapowiadając żartobliwie, że będzie głosować na partię, która wyśle ich na „obozy reedukacyjne”.

Skąd ta złość
Wpis nie powstał w próżni. Od kilku tygodni w Polsce trwa burzliwa debata o zarobkach w ochronie zdrowia, rozpętana po ujawnieniu dochodów Dawida Kacprzyka, doktorka w trakcie specjalizacji i jednocześnie radnego z Warszawy, który w 2025 roku zarobił ponad 1,6 mln zł, przepracowując w jednym tylko szpitalu blisko 4000 godzin rocznie, czyli średnio ponad 330 godzin miesięcznie przy standardowym etacie wynoszącym około 160–168 godzin.

Sprawa Kacprzyka nałożyła się na dyskusję o podwyżkach, które od 1 lipca 2026 roku podniosły minimalne pensje w ochronie zdrowia o niemal 9 proc. Lekarz specjalista zarabia teraz co najmniej 13 tys. zł brutto. Do tego doszły głosy ekspertów, w tym szefa Rady Fiskalnej, ostrzegające, że wynagrodzenia lekarzy „wymknęły się spod kontroli” i stały się jedną z głównych przyczyn dziury finansowej w systemie zdrowia.

Środowisko lekarskie się broni
Organizacje branżowe, w tym Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, apelują o odróżnianie jednostkowych, ekstremalnie wysokich zarobków od realiów większości kadry medycznej. Według związku średnie wynagrodzenie lekarza z uwzględnieniem dodatkowych dyżurów oscyluje wokół 24 tys. zł brutto, a postulowana od lat stawka to około 29 tys. zł, czyli trzykrotność średniej krajowej.

Wpis Jastrzębowskiego, choć utrzymany w emocjonalnym tonie, dobrze pokazuje, jak bardzo spolaryzowana i naładowana emocjami jest dziś w Polsce dyskusja o pieniądzach w ochronie zdrowia.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze