Hades Szpitala Południowego. Kim jest Habowski, który zbudował „królestwo” w prosektorium?

Nazwisko Artura Habowskiego od kilku dni nie schodzi z czołówek portali informacyjnych. To on miał stać za jednym z najgłośniejszych skandali ostatnich miesięcy w warszawskiej służbie zdrowia, nielegalnym „biznesem” prowadzonym w prosektorium Warszawskiego Szpitala Południowego. Kim jest mężczyzna, którego branża funeralna miała nazywać człowiekiem budującym „prywatne królestwo” na poziomie -1 szpitala, który miał służyć wszystkim?

5 minut czytania
Hades Szpitala Południowego. Kim jest Habowski, który zbudował „królestwo” w prosektorium?
Prowadzone śledztwo nie dotyczy wymuszeń czy handlu ciałami, a domniemanego podrobienia jego pieczątki
← Powrót na niezalezna.pl
Hades Szpitala Południowego. Kim jest Habowski, który zbudował „królestwo” w prosektorium?

Od noszenia trumien do koordynatora prosektorium

Z wywiadu, jakiego Habowski udzielił lokalnemu „Kurierowi Żuromińskiemu” w 2017 roku, wyłania się obraz jego wczesnej drogi zawodowej. Opowiadał wtedy, że z branżą pogrzebową zetknął się jeszcze jako nastolatek, ponieważ za noszenie trumny na pogrzebach dorabiał do skromnego kieszonkowego, a w niektóre soboty potrafił zarobić nawet 200 złotych. Z czasem został laborantem sekcji zwłok i balsamistą, by finalnie objąć w Warszawskim Szpitalu Południowym stanowisko koordynatora pracy prosektorium. Czyli funkcję, która, jak ustalił Onet, została w placówce utworzona w trybie specjalnym.

Hades Szpitala Południowego

Dziś, niespełna czterdziestoletni, miał zbudować w podziemiach nowoczesnego szpitala pozycję niemal nieograniczonej władzy nad ciałami zmarłych pacjentów. Wszystko za przyzwoleniem ówczesnego kierownictwa placówki.

Mechanizm: karty zgonu jako klucz do rodzin w żałobie

Sercem opisywanego przez media procederu był dostęp do kart zgonu. W zdecydowanej większości polskich szpitali rodzina odbiera ten dokument w sekretariacie oddziału lub dziale statystyki. W Szpitalu Południowym trafiał on wprost do biura koordynatora prosektorium, a to oznaczało, że każda pogrążona w żałobie rodzina musiała przejść przez gabinet Habowskiego, by załatwić podstawowe formalności.

Według „cennika” ujawnionego przez Onet, za samą zgodę na wydanie ciała była pobierany opłata rzędu 100 zł, ubranie i kosmetyka zwłok kosztowały od 500 zł, balsamacja – 1000 zł (w okresie pandemii nawet dwukrotnie więcej), a najbardziej dochodowe miało być „polecenie” rodzinie konkretnego zakładu pogrzebowego, od 1500 zł wzwyż, płatne bezpośrednio do kieszeni koordynatora. Z wyliczeń portalu Zero.pl wynika, że tylko w ciągu dwóch miesięcy 2025 roku w prosektorium ubrano ponad 80 ciał, co przy najniższych stawkach miało dać ponad 40 tys. zł nieopodatkowanego zysku.

Firmy pogrzebowe, które nie chciały się dzielić zyskiem, miały spotykać się z celowym wydłużaniem czasu oczekiwania na ciała, a w skrajnych przypadkach nawet z wydawaniem zwłok w zanieczyszczonym stanie.

Sikał na zwłoki, bo rodzina wybrała inny zakład pogrzebowy. To działo się w Szpitalu Południowym
Afera w Szpitalu Południowym właśnie weszła na zupełnie inny poziom. Obok skandalu z Dawidem Kacprzykiem i milionowymi zarobkami na SOR, z podziemi tej samej placówki wychodzi historia, która jest po prostu nie do pojęcia. Szef prosektorium handlował ciałami, wymuszał łapówki od rodzin w żałobie i mścił się na tych, którzy nie chcieli płacić. Jeden z dowodów tej zemsty jest tak szokujący, że trudno to opisać, bo to zwykłemu człowiekowi po prostu nie mieści się w głowie.

Biznes rodzinno-koleżeński: Pros-med i zakład pogrzebowy Sacrum

Habowski od lat jest prezesem spółki Pros-med, zajmującej się sprzedażą sprzętu dla branży funeralnej, w której zakresie działalności figuruje też działalność pogrzebowa. Połowę udziałów w tej spółce ma sam Habowski, a drugą Dominika Jaskuła, która do września 2025 roku była współwłaścicielką i członkinią zarządu warszawskiego zakładu pogrzebowego Sacrum, działającego m.in. na Ursynowie, czyli w tej samej dzielnicy co Szpital Południowy. To właśnie ta firma miała być, zdaniem informatorów tą najczęściej „polecaną” rodzinom przez koordynatora.

Osobnym wątkiem biznesowym Habowskiego jest marka Balsamista.eu, czyli sklep i szkolenia z zakresu balsamacji oraz przygotowania zwłok, częściowo prowadzone, jak wynika z doniesień, także na terenie samego szpitala, z udziałem ciał zmarłych pacjentów. Z komunikatu opublikowanego pod koniec czerwca 2026 roku na profilu tej marki wynika, że Habowski i jego dotychczasowa wspólniczka w tym przedsięwzięciu rozdzielili się biznesowo, a on prowadzi obecnie sklep samodzielnie.

Media społecznościowe: drastyczne zdjęcia i wynajem „na plan filmowy”

Habowski prowadził też aktywne konto na Instagramie, na którym publikował zdjęcia rozczłonkowanych ciał, w tym osób po spaleniu, dekapitacji czy z ranami postrzałowymi, z których część algorytm oznaczał jako „treści drastyczne”. Profil zniknął z sieci krótko po nagłośnieniu sprawy, choć podobne materiały miały pozostać dostępne na jego koncie na Facebooku.

Do tego dochodzi wątek, który ujawnił Zero.pl: w kwietniu 2024 roku Habowski miał w facebookowej grupie „Lokacje Filmowe” oferować wynajem szpitalnego prosektorium ekipom produkcyjnym, pisząc, że jest w stanie zorganizować „karawany, trumny, urny i czego dusza zapragnie”. Według relacji internautów, w godzinach, w których rodziny odbierały karty zgonu, na miejscu kręcony był serial, a ekipa filmowa miała uciszać rozmawiające ze sobą, pogrążone w żałobie osoby.

Dyplom z oceną dobry plus, połowa studiów przez internet. Sprawa wykształcenia Dawida Kacprzyka
Dawid Kacprzyk ukończył medycynę 15 czerwca 2023 roku. Na dyplomie widnieje ocena „dobry plus”. Połowę drogi do tego dyplomu spędził przed ekranem komputera, bo akurat trafił na pandemię Covid-19. Rok później był już koordynatorem SOR-u i zarabiał 1,6 miliona złotych rocznie. Jak to możliwe?

Co na to prokuratura i sam Habowski

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów, która wszczęła postępowanie wyjaśniające w związku z doniesieniami medialnymi. Warto jednak zaznaczyć, że formalny wątek śledztwa, jaki obecnie prowadzą śledczy, dotyczy nie wymuszeń czy handlu ciałami, a domniemanego podrobienia jego pieczątki na kartach zgonu. Zawiadomienie w tej sprawie złożył sam Habowski, twierdząc, że podczas jego urlopu ktoś bezprawnie się nią posłużył. Część rozmówców z branży funeralnej ocenia to jako próbę odwrócenia uwagi od głównych zarzutów.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze