Kacprzyk przyłapany na gorącym uczynku: „Mam to w d*pie” — tak lekarz z afery Szpitala Południowego skomentował całą sprawę

Dawid Kacprzyk, 28-letni doktorek bez specjalizacji, który stał się twarzą jednej z największych afer medycznych ostatnich lat, wciąż przyjmuje pacjentów. Tym razem został zatrudniony w niewielkiej przychodni w Jaktorowie, około 40 km od Warszawy. Dziennikarze Kanału Zero postanowili to sprawdzić na własne oczy i nagrali wizytę ukrytą kamerą.

3 minut czytania
Kacprzyk przyłapany na gorącym uczynku: „Mam to w d*pie” — tak lekarz z afery Szpitala Południowego skomentował całą sprawę
Powrót na niezalezna.pl

Wizyta jak każda inna, ale do pewnego momentu

Na konsultację wybrał się kolega z redakcji reporterki Moniki Krześniak, który naprawdę potrzebował pomocy po kontuzji na siłowni. Lekarz zbadał go rzetelnie: wskazał na możliwy ucisk nerwu, zasugerował ograniczenie treningu i zaproponował zastrzyk przeciwbólowy, z którego pacjent ostatecznie zrezygnował.

Sytuacja zmieniła się, gdy rozmowa zeszła na inne tory.

„Mam wrażenie, że pana z kimś kojarzę”

— rzucił w pewnym momencie reporter.

„Z telewizji. (...) Afera polityczna”

— odpowiedział bez ogródek Kacprzyk. Zapytany wprost, jak czuje się z całą sprawą, lekarz-milioner miał odpowiedzieć krótko:

„Mam to w dupie”.
„Polityczna prostytucja”? Biedroń grzmi, ale sam korzysta z tego samego mechanizmu
Ten sam schemat, inny adres Płatne pakiety uczestnictwa w wydarzeniach z udziałem osób sprawujących władzę to codzienność polskiego życia publicznego i to niezależnie od tego, kto akurat rządzi. Forum Teleinformatyki objęte patronatem honorowym ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, na którym Ministerstwo Cyfryzacji samo zapłaciło organizatorowi 32 390,24 zł za „usługi

Co ciekawe, jak wynika z relacji Kanału Zero, jednym z problemów, które Kacprzyk miał wymieniać jako najbardziej uciążliwe w całej sytuacji, był fakt, że nie może teraz jeździć swoim Porsche.

Zasłonięte wyjście i ucieczka przed kamerą

Na tym się nie skończyło. Reporterka czekała, aż lekarz zakończy dyżur, i stanęła przed przychodnią z mikrofonem. Kacprzyk zauważył ekipę, ale nie podszedł i zamiast niego wyszła koleżanka z pracy z prośbą o opuszczenie terenu prywatnego (parkingu). Reporterka przeszła na odcinek publiczny przy drodze dojazdowej, skąd zaobserwowała, jak inna osoba podjeżdża samochodem i ustawia go tak, by zasłonić wyjście z budynku. Właściciel lub współwłaściciel przychodni miał następnie przekazać dziennikarce, że lekarz czuje się „zaszczuty przez media” i nie wyjdzie, nawet gdyby miał zostać w budynku na noc.

Mimo to, chwilę wcześniej Kacprzyk miał jeszcze podejść do okna, pomachać do reporterki z uśmiechem i posłać jej całusy, po czym odmówił odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie.

Przypomnienie: o co chodzi w całej aferze

Kacprzyk, do niedawna radny Koalicji Obywatelskiej, koordynował Szpitalny Oddział Ratunkowy w Warszawskim Szpitalu Południowym. Dziennikarze zero.pl ustalili, że w 2025 roku zarobił w kilku placówkach ponad 1,6 mln zł, a czas, który miał spędzać na dyżurach, wielokrotnie pokrywał się z jego aktywnością polityczną i medialną. Ujawniono też istnienie tzw. „saloniku VIP” na SOR-ze, gdzie na badania mieli czekać działacze KO, przyjmowani poza kolejnością.

„Wyborcza” kłamała. Teraz musi przeprosić rodzinę ks. Jankowskiego
Siedem lat procesu, obalony pomnik, zdjęty tytuł honorowego obywatela Gdańska i reportaż, który wstrząsnął całą Polską. Teraz zapadł prawomocny wyrok. „Gazeta Wyborcza” ma przeprosić rodzinę księdza Henryka Jankowskiego.

Skala afery doprowadziła do prawdziwego trzęsienia ziemi w warszawskiej polityce: Kacprzyk stracił pracę, podobnie jak koordynator prosektorium (gdzie miał być prowadzony nielegalny biznes pogrzebowy), wymieniono cały zarząd i radę nadzorczą szpitala, a dwie wiceprezydentki Warszawy: Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra, złożyły rezygnacje na ręce prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała zmiany systemowe w ochronie zdrowia, choć jeszcze ich nie wprowadzono.

Sam Kacprzyk nie został dotąd przesłuchany przez prokuraturę, nie usłyszał zarzutów i nie zawieszono mu prawa wykonywania zawodu, mimo że toczą się w jego sprawie aż trzy postępowania.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze