Czy zrealizują „wariant krakowski”? Warszawiacy chcą odwołać prezydenta

Wzorem Krakowa, gdzie mieszkańcy zmierzyli się już z referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta, teraz podobny scenariusz może rozegrać się w stolicy. W Warszawie oficjalnie ruszyła inicjatywa, której celem jest odwołanie w referendum prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz całej Rady Miasta.

4 minut czytania
Czy zrealizują „wariant krakowski”? Warszawiacy chcą odwołać prezydenta
Czy Warszawa rzeczywiście pójdzie śladem Krakowa, pokaże najbliższych kilka miesięcy.
← Powrót na niezalezna.pl
Czy zrealizują „wariant krakowski”? Warszawiacy chcą odwołać prezydenta

Kto stoi za akcją i skąd się wziął pomysł

Inicjatywę o nazwie Stołeczna Operacja Referendalna (w skrócie SOR) zainaugurowano 25 czerwca 2026 roku, tuż przed sesją absolutoryjną Rady Warszawy. Na jej czele stanął Maciej Wilk, prezes Fundacji Polskiego Rozwoju, wcześniej szef kanadyjskich linii lotniczych Flair Airlines, znany przede wszystkim jako inicjator obywatelskiego projektu TAKdlaCPK,. Wilk aktywnie wspierał też w kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego, a wcześniej forsował pomysł ogólnokrajowego referendum ustrojowego.

Bezpośrednim impulsem do startu akcji była afera wokół Szpitala Południowego. Sam Wilk mówi jednak wprost, że to była „kropla, która przepełniła czarę”, a nie jedyny powód całej operacji.

Podczas konferencji inicjującej mówił o „patologicznym układzie”, który od 20 lat trzyma miasto w uścisku niczym ośmiornica swoimi mackami, wskazując na wieloletnie zaszłości: obsadzanie spółek miejskich według klucza partyjnego, awarię oczyszczalni Czajka, problemy z gospodarką odpadami oraz opóźnienia inwestycyjne.

725 tysięcy złotych za jeden wniosek. Kolejna afera w Szpitalu Południowym
Inne szpitale płaciły za to samo 25-35 tysięcy złotych. Warszawski Szpital Południowy wydał na identyczną usługę aż 725 tysięcy, czyli nawet 25 razy więcej. Gdy sprawą zainteresowała się sygnalistka, protokół z kontroli trafił do niej praktycznie cały zaczerniony.

Wzór z Krakowa

Organizatorzy otwarcie przyznają, że inspirują się przebiegiem referendum w Krakowie. Tam zapalnikiem była Strefa Czystego Transportu. Czy w Warszawie znajdzie się równie „nośny” temat, tego na razie nikt nie jest pewien.

Wątpliwości podziela też prof. Wojciech Rafałowski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, który ocenia sprawę Szpitala Południowego jako temat bardziej ogólnopolski niż lokalny, niekoniecznie zdolny „rozgrzać” warszawiaków tak, jak zrobiły to rozkopane ulice w Krakowie.

To się dobrze nie zestarzało. Ewa Kopacz krytykowała zakaz palenia
W sieci krąży archiwalne nagranie z udziałem Ewy Kopacz, w którym ówczesna minister zdrowia otwarcie krytykuje wprowadzaną właśnie ustawę antynikotynową. Materiał, nagrany dla telewizji TVN, wraca co jakiś czas jako przypomnienie, jak bardzo poglądy polityków potrafią z czasem zyskiwać (albo tracić) na aktualności.

Ile podpisów trzeba zebrać i kto może się podpisać

Aby doprowadzić do referendum, komitet musi w ciągu 60 dni od zgłoszenia inicjatywy zebrać podpisy co najmniej 10 procent uprawnionych do głosowania mieszkańców Warszawy. To jest około 132 290 podpisów (dokładnie 132 200 według danych z 2024 roku, przy ponad 1,32 mln uprawnionych do głosowania). Podpisać się może każdy pełnoletni mieszkaniec Warszawy wpisany do rejestru wyborców. Podpisów nie da się złożyć elektronicznie. Zbiórka ma charakter wyłącznie uliczny, prowadzona przez wolontariuszy wyposażonych w specjalne karty i druki, natomiast media społecznościowe mają służyć głównie do mobilizacji i informowania o kolejnych etapach akcji.

Sam Wilk zapowiada, że organizatorzy będą starali się zebrać wyraźnie więcej podpisów niż wymagane minimum, ucząc się na doświadczeniach Krakowa, gdzie część podpisów odpadła podczas weryfikacji.

Kiedy właściwie ruszy zbiórka i kiedy mogłoby dojść do głosowania

Formalna rejestracja komitetu, niezbędna do rozpoczęcia zbiórki podpisów, planowana jest na lipiec 2026 roku, a sama zbiórka ma wystartować w drugiej połowie tego miesiąca.

Najtrudniejsza przeszkoda: frekwencja

Zebranie podpisów to dopiero połowa drogi. Żeby referendum było ważne, a prezydent i rada miasta rzeczywiście zostali odwołani, do urn musiałoby pójść co najmniej 60 procent liczby osób, które głosowały w ostatnich wyborach samorządowych. W przypadku Warszawy, gdzie w 2024 roku wydano ponad 772 tysiące kart do głosowania, oznacza to konieczność przekroczenia frekwencji na poziomie ponad 467 tysięcy głosujących, czyli około 35 proc. wszystkich uprawnionych. To próg, który eksperci oceniają jako bardzo trudny do osiągnięcia.

Czy Warszawa rzeczywiście pójdzie śladem Krakowa, pokaże najbliższych kilka miesięcy.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze