„Więcej zieleni niż w Warszawie”. Nawet w Dubaju
W najnowszym odcinku swojego internetowego dziennika, zatytułowanym wymownie „No i gdzie ta betonoza?”, Lil Masti spaceruje po willowej dzielnicy Dubaju i zachwyca się mijaną roślinnością. Sama przyznaje, że mieszka w mieście sztucznie wybudowanym na pustyni, gdzie każdy skrawek zieleni trzeba non stop podlewać sprowadzaną wodą. Mimo to nie ma wątpliwości: jej zdaniem w tej okolicy jest więcej zieleni niż w niektórych miejscach w Warszawie.

Może i to tylko luźna opinia celebrytki, ale trafiła w czuły punkt. Bo choć Dubaj to metropolia zbudowana na piasku, a Warszawa oficjalnie znajduje się w europejskiej czołówce zielonych stolic, coraz więcej warszawiaków od lat powtarza dokładnie to samo, co usłyszeliśmy od Anieli znad Zatoki Perskiej: u nas jest betonowo.

Trzaskowski obiecywał zieloną rewolucję. Mieszkańcy widzą głównie beton
Prezydent Warszawy od lat konsekwentnie zapowiada „zieloną rewolucję” w stolicy: nowe parki, rozbetonowane podwórka, drzewa zamiast parkingów. Efekty bywają jednak co najmniej dyskusyjne. Sztandarowym przykładem pozostaje wciąż wspominany Plac Pięciu Rogów, którego otwarcie w 2022 roku miało być wielkim sukcesem rewitalizacji. Sam Trzaskowski chwalił się wtedy, że wprowadzono tam „tyle zieleni, ile się dało”.

Mieszkańcy i lokalni radni ocenili to jednak zupełnie inaczej, bo według nich to, co rzuca się w oczy na placu, to przede wszystkim beton, betonowe ławki i pojedyncze drzewa wsadzone w twarde podłoże. W sieci szybko przylgnęło do tego gorzkie określenie: betonoza z drzewami to nadal betonoza.
Statystyki kontra codzienność
Oficjalne dane stawiają Warszawę w dobrym świetle, ponieważ według różnych zestawień miasto plasuje się w pierwszej dziesiątce najbardziej zielonych stolic Europy. Problem w tym, że statystyki liczą lasy na obrzeżach i duże parki, podczas gdy mieszkańcy ścisłego centrum na co dzień patrzą na betonowe place, wąskie trawniki i drzewa w donicach zamiast prawdziwej, gęstej zieleni tam, gdzie najbardziej jej brakuje, czyli w rozgrzanych latem, zabudowanych dzielnicach śródmiejskich.

To właśnie ten rozdźwięk między liczbami w raportach a odczuciami zwykłych warszawiaków sprawia, że komentarz celebrytki z Dubaju, choć wypowiedziany mimochodem, tak mocno rezonuje w sieci. Kiedy nawet osoba mieszkająca na pustyni zauważa problem z zielenią w polskiej stolicy, trudno nie zadać pytania, czy zapowiadana od lat „zielona Warszawa” to coś więcej niż tylko chwytliwe hasło wyborcze.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze