Pawlikowska nie ukrywa, że sceptycznie podchodzi do części informacji dotyczących farmaceutyków. W rozmowie z Żurnalistą podkreślała, że jej zdaniem trudno przewidzieć, jak konkretny preparat wpłynie na organizm danej osoby. To podejście jest częścią szerszych poglądów, które podróżniczka prezentowała już wcześniej w swoich materiałach dotyczących zdrowia.

Kontrowersje wokół Pawlikowskiej wybuchły szczególnie mocno w 2023 roku, gdy opublikowała materiał poświęcony depresji i lekom przeciwdepresyjnym. Mówiła wówczas m.in., że „leki przeciwdepresyjne nie leczą, tylko zmniejszają objawy”. Twierdziła również, że mogą wpływać na emocje, osobowość i funkcjonowanie organizmu.
Podróżniczka odpierała wtedy zarzuty, że nie ma kompetencji do wypowiadania się na temat medycyny.

„Jestem dziennikarzem, a rolą dziennikarza jest to, żeby przedstawiać fakty”
— przekonywała, odpowiadając na krytykę. Dodawała, że korzysta z publikacji naukowych i przedstawia stanowiska badaczy, a nie własne opinie.
Jej podejście spotkało się jednak z ostrą reakcją części środowiska medycznego. Psychiatra Maja Herman zarzucała Pawlikowskiej wybieranie danych pasujących do wcześniej przyjętej tezy. „Troszkę prawdy, wiele nieprawdy” — oceniała sposób prezentowania przez nią informacji.

Ostatnią wypowiedź Pawlikowskiej dla Żurnalisty skomentował dla Plotka dr Paweł Kabata.
Jest cała masa badań i artykułów naukowych mówiących o tym, jak dany lek działa na nasz organizm. Każdy lek zarejestrowany i dopuszczony do obrotu musi przejść kilka etapów badań naukowych - od wpływu cząsteczki chemicznej na określone mechanizmy funkcjonowania komórek, poprzez badania bezpieczeństwa danej substancji na ludziach, ustalenie skutecznych i bezpiecznych dawek, aż po badania potwierdzające skuteczność w leczeniu danej choroby. Ten proces nazywa się badaniami klinicznymi
- powiedział lekarz.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze