Scheuring-Wielgus krytykuje reklamę Sweeney. Internauci: hipokryzja

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus opublikowała nagranie, w którym ostro skrytykowała najnowszą reklamę z udziałem Sydney Sweeney, nazywając ją seksistowską. Problem w tym, że zamiast poparcia, polityczka zebrała falę zarzutów o podwójne standardy. „A dlaczego to, co robią seksworkerki na platformach dla dorosłych, jest w porządku?” — pytają internauci.

3 minut czytania
Powrót na niezalezna.pl

O jaką reklamę chodzi?

Sprawa dotyczy najnowszej kampanii amerykańskiej platformy bukmachersko-tradingowej Novig, w której Sydney Sweeney pojawia się praktycznie nago, zasłaniając się wyłącznie sprzętem sportowym. Spot wywołał dyskusję na całym świecie. Krytykowały go m.in. zawodowe sportsmenki i olimpijki, które uznały, że reklama sprowadza kobiecy sport do seksualizacji kobiecego ciała.

W tym kontekście Joanna Scheuring-Wielgus nagrała krótki filmik, w którym oceniła kampanię jednoznacznie negatywnie, nazywając ją „seksistowską”.

Gwiazda Republiki broni Sweeney i uderza w feministki: „Zostawcie ją w spokoju”
Sydney Sweeney znów rozpaliła internet odważną sesją. I znów posypały się gromy ze strony feministek. Tym razem w jej obronie stanęła Natalia Rzeźniczak, która na antenie Telewizji Republika wystosowała gorący apel do oburzonych kobiet nagą sesją aktorki.

Internauci: „A jak to jest z OF?”

Choć krytyka samej reklamy nie jest w internecie odosobniona, to właśnie pod nagraniem posłanki rozgorzała dyskusja o zupełnie innym charakterze. Komentujący zaczęli zarzucać jej hipokryzję, wytykając, że środowiska lewicowe chętnie bronią prawa kobiet do zarabiania na własnym ciele, gdy mowa o twórczyniach platform dla dorosłych.

„Ale »seksworkerki« z OF już wam nie przeszkadzają…”

— ironizował jeden z komentujących.

„Przecież to jej ciało i jej wybór. Pani koleżanki popierają pracę na niebieskiej platformie… A Sydney jest udziałowcem. To trochę lepiej niż tylko wiatraki”

— napisał jeden z obserwujących, nawiązując do popularnych wśród twórczyń internetowych platform z płatnymi treściami. Inny użytkownik był jeszcze bardziej dosadny:

„A może jej ciało — jej wybór?”

Podobny ton miał kolejny komentarz:

„Przecież podobno walczycie o wolność dla kobiet i tym, co mogą robić ze swoim ciałem…”
Stracili wszystko w jedną noc. Redbad Klynstra błaga o pomoc dla mamy piątki dzieci
Pięcioro dzieci. Samotna matka. I pożoga, która w kilka godzin strawiła dorobek całego życia. Redbad Klynstra znów łamie serce internautom, apelując o ratunek dla rodziny, która została z niczym. A najgorsze jest to, że ktoś zrobił im to specjalnie.

— napisał internauta. Nie zabrakło też hipotezy:

„Gdyby Sydney miała 150 kg i niebieski włos, to by jej klaskano, że jest odważna i promuje kobiecy sport. Ta reklama nie ma nic wspólnego z kobiecym sportem”

— ironizował kolejny komentujący, sugerując, że krytyka dotyczy bardziej wyglądu aktorki niż samej idei reklamy.

Pojawiły się też głosy przywołujące znane lewicowe hasło:

„Moje ciało, moja sprawa. Jakoś tak to szło, nie?”

— zapytał wprost jeden z internautów, sugerując, że zasada ta powinna obowiązywać niezależnie od tego, kto i w jakiej reklamie się rozbiera.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze