Co Sikorski powiedział na pewno
Podczas wizyty w Kijowie Radosław Sikorski jasno i dobitnie odniósł się do gloryfikowania UPA na Ukrainie.
„UPA wyznawała ideologię jednego narodu, rozumianego jako państwo bez mniejszości narodowych i przeprowadziła kampanię czystek etnicznych, w której zamordowano dziesiątki tysięcy ludzi”
— powiedział minister wprost, cytowany przez kilka niezależnych źródeł.
Serio? Sikorski przychyla się do opinii dziennikarza Ukraińskiej Prawdy, że Dmowski był... faszystą?
— Paweł Sokala (@PawelSokala) September 16, 2026
Nawiasem mówiąc sam sobie przeczy. Najpierw stwierdził, że "Nie stawiamy faszystom pomników". No ja jako żywo pamiętam pomnik Dmowskiego niedaleko gmachu MSZ. Co on tu opowiada? pic.twitter.com/VgXrx65In5
Zwrócił się też bezpośrednio do Ukraińców:
„Jako Ukraińcy macie mnóstwo prawdziwych bohaterów. Nie stawiajcie na piedestał ludzi, których dorobek jest niejednoznaczny, bo w ten sposób sami sobie nie oddajecie sprawiedliwości. A jeśli to robicie, nie dziwcie się, że budzi to kontrowersje”.
— powiedział Sikorski.

Ale tu zaczyna się spór
Problem w tym, co wydarzyło się dalej. W odpowiedzi na krytykę UPA ukraińska strona, a konkretnie dziennikarz Ukraińskiej Prawdy, powiedział o niby kontrowersyjnych postaciach w Polsce, wskazując na Romana Dmowskiego jako na faszystę.

I tu pojawia się sedno całej afery: Sikorski miał w tej rozmowie przytaknąć tej narracji i paść miały słowa
„Nie stawiamy faszystom pomników” — w kontekście sugerującym, że dotyczyły Dmowskiego.
Sieć nie wybacza
Komentarze posypały się lawinowo.
„Sikorski to ten typ człowieka, który gdzie nie pójdzie, to chce być lubiany, dlatego powie wszystko, żeby tylko uzyskać aprobatę osoby, w towarzystwie której akurat się znajduje”
— grzmiał jeden z internautów, zbierając setki polubień. Inny był jeszcze bardziej bezlitosny:
„Fatalny minister spraw zagranicznych. Wielkie ego, mały rozum”.

Kompromitacja czy burza w szklance wody?
Obrońcy ministra przypominają, że jego twarde i w pełni potwierdzone słowa o UPA były chwalone jako stanowcze i słuszne. Krytycy ripostują jednak, że sama sugestia, iż mógł się zgodzić na porównanie polskiego bohatera narodowego do Bandery, wystarczy, by zszargać jego wizerunek.

MSZ na razie nie odniosło się do krążącej w sieci relacji i nie potwierdziło ani nie zdementowało przypisywanych ministrowi słów.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze