Sikorski nazwał Dmowskiego faszystą? Afera w internecie, a MSZ milczy

Radosław Sikorski pojechał do Kijowa zgrywać bohatera i postawić sprawę UPA twardo. Problem w tym, że przy okazji przytaknął, że Roman Dmowski był... faszystą. Sprawdzamy, co naprawdę powiedział szef polskiej dyplomacji, a co jest już tylko interpretacją oburzonych internautów.

3 minut czytania
Powrót na niezalezna.pl

Co Sikorski powiedział na pewno

Podczas wizyty w Kijowie Radosław Sikorski jasno i dobitnie odniósł się do gloryfikowania UPA na Ukrainie.

„UPA wyznawała ideologię jednego narodu, rozumianego jako państwo bez mniejszości narodowych i przeprowadziła kampanię czystek etnicznych, w której zamordowano dziesiątki tysięcy ludzi”

— powiedział minister wprost, cytowany przez kilka niezależnych źródeł.

Zwrócił się też bezpośrednio do Ukraińców:

„Jako Ukraińcy macie mnóstwo prawdziwych bohaterów. Nie stawiajcie na piedestał ludzi, których dorobek jest niejednoznaczny, bo w ten sposób sami sobie nie oddajecie sprawiedliwości. A jeśli to robicie, nie dziwcie się, że budzi to kontrowersje”.

— powiedział Sikorski.

Ale tu zaczyna się spór

Problem w tym, co wydarzyło się dalej. W odpowiedzi na krytykę UPA ukraińska strona, a konkretnie dziennikarz Ukraińskiej Prawdy, powiedział o niby kontrowersyjnych postaciach w Polsce, wskazując na Romana Dmowskiego jako na faszystę.

Stracili wszystko w jedną noc. Redbad Klynstra błaga o pomoc dla mamy piątki dzieci
Pięcioro dzieci. Samotna matka. I pożoga, która w kilka godzin strawiła dorobek całego życia. Redbad Klynstra znów łamie serce internautom, apelując o ratunek dla rodziny, która została z niczym. A najgorsze jest to, że ktoś zrobił im to specjalnie.

I tu pojawia się sedno całej afery: Sikorski miał w tej rozmowie przytaknąć tej narracji i paść miały słowa

„Nie stawiamy faszystom pomników” — w kontekście sugerującym, że dotyczyły Dmowskiego.

Sieć nie wybacza

Komentarze posypały się lawinowo.

„Sikorski to ten typ człowieka, który gdzie nie pójdzie, to chce być lubiany, dlatego powie wszystko, żeby tylko uzyskać aprobatę osoby, w towarzystwie której akurat się znajduje”

— grzmiał jeden z internautów, zbierając setki polubień. Inny był jeszcze bardziej bezlitosny:

„Fatalny minister spraw zagranicznych. Wielkie ego, mały rozum”.

Kompromitacja czy burza w szklance wody?

Obrońcy ministra przypominają, że jego twarde i w pełni potwierdzone słowa o UPA były chwalone jako stanowcze i słuszne. Krytycy ripostują jednak, że sama sugestia, iż mógł się zgodzić na porównanie polskiego bohatera narodowego do Bandery, wystarczy, by zszargać jego wizerunek.

Doktorat Jakuba Wiecha pod lupą eksperta. Poważne zarzuty tuż przed obroną
Na kilka dni przed publiczną obroną rozprawy doktorskiej Jakuba Wiecha Tomasz Swaczyna, prezes Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych i biegły sądowy, opublikował obszerną analizę pracy publicysty. Kwestionuje w niej m.in. zastosowaną metodologię, sposób przeprowadzenia wywiadów oraz część ustaleń merytorycznych. Najpoważniejsze zastrzeżenie dotyczy fragmentu, który – zdaniem Swaczyny – odpowiada treści raportu CEE Bankwatch Network.

MSZ na razie nie odniosło się do krążącej w sieci relacji i nie potwierdziło ani nie zdementowało przypisywanych ministrowi słów.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze