Anne Applebaum wrzuca na X link do filmu na YouTube, który według niej
„w ciągu ostatniego tygodnia obejrzało 1,1 miliona Węgrów. Film bada szkody, jakie reżim Viktora Orbána wyrządził służbie zdrowia, edukacji i transportowi publicznemu na Węgrzech.”
Według dziennikarki film jest z angielskimi napisami i łatwo go zrozumieć, ponieważ język węgierski należy do najtrudniejszych języków, a napisy angielskie ułatwią zrozumienie przekazu.
Here's the documentary that 1.1 million Hungarians have watched over the past week. It investigates the damage that Viktor Orban's regime has done to health, education and public transportation in Hungary.
— Anne Applebaum (@anneapplebaum) February 21, 2026
With English subtitles: https://t.co/MswF1wk8qR
Użytkownicy X kliknęli w link do YouTube i szybko się przekonali, że żadnych napisów nie ma. Jak więc mają zrozumieć przekaz, jeśli nie znają węgierskiego? I dlaczego w ogóle dziennikarka miesza się w sprawy Węgier?
Pod postem posypały się krytyczne komentarze internautów dopytujących
„Dlaczego ona w ogóle miesza się w nieswoje sprawy?”
oraz
„Dlaczego amerykańska dziennikarka instruuje Węgrów, jak mają oceniać swój rząd?”

„Jak mamy to zrozumieć?” — internauci nie kryją frustracji
Pod postem Applebaum natychmiast pojawiła się lawina komentarzy. Najczęściej powtarzało się jedno pytanie:
„Gdzie są te napisy, które pani obiecała?”
Inni pisali:
„Film po węgiersku, bez tłumaczenia. Serio?”
„Jak mamy zrozumieć przekaz, skoro nie rozumiemy ani słowa?”

Ale najostrzejsze komentarze dotyczyły czegoś innego — samej Applebaum i jej zaangażowania w sprawy Węgier. Wśród komentarzy dominowało zdziwienie, a momentami irytacja:
„Kim właściwie jest Anne Applebaum i dlaczego tak bardzo interesuje się Węgrami?”
„To wygląda jak polityczna kampania, nie dziennikarstwo.”
Pojawiły się też ostrzejsze głosy:
„Czy ktoś jej za to płaci? Bo wygląda to jak zorganizowana akcja.”
„Sprawianie, że boty liczą się jako Węgrzy dzięki propagandowemu filmikowi, to typowa metoda rodziny Applebaum/Sikorski.”
Widać wyraźnie, że dla wielu użytkowników problemem nie był sam film, lecz to, dlaczego Applebaum tak intensywnie angażuje się w politykę kraju, którego nie reprezentuje i którego języka nie zna większość jej odbiorców.
Pod postem Applebaum oberwało się również Unii Europejskiej:
„To nie Orbán zniszczył Węgry. To UE wstrzymała środki, do których mieliśmy prawo.”
„Propaganda finansowana przez UE — a mówią, że Węgry są poszkodowane? Śmiech.”
„Zakładam, że film sfinansowano po połowie przez UE i Sorosa.”
To nie pierwszy raz, gdy Applebaum angażuje się w sprawy, które jej nie dotyczą
To że Applebaum miesza się do polityki i próbuje mieć na nią wpływ, to nie jest odosobniony przypadek. Dziennikarka już wcześniej była krytykowana za wchodzenie w tematy, które nie mają nic wspólnego ani z jej pracą, ani z jej krajem. Głośnym echem odbiła się zwłaszcza sytuacja z oficjalną podróżą ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego, do Indii, w której towarzyszyła mu jego żona. Nie wiadomo jednak, w jakim charakterze.

BlaskOnline jako pierwszy opisał tę sprawę, wysyłając jednocześnie pytania do rzecznika MSZ dotyczące zasad udziału osób prywatnych w delegacjach oraz powodów obecności Applebaum. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
Co więcej, w oficjalnych materiałach z delegacji ujęcia były kadrowane tak, by Applebaum nie pojawiała się w kadrze, co tylko podsyciło pytania o jej rolę podczas wizyty.
Plotka głosi, że w małżeństwie Sikorskich, to właśnie Anne Applebaum „nosi spodnie”, a minister jest tylko mężem swojej żony. Ile w tym prawdy? Tego nie wiemy. Widzimy natomiast jawne zaangażowanie w sprawy polityczne, o czym świadczy chociażby uczestniczenie w oficjalnych podróżach jej męża.

Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze