Anne Applebaum zachęca do obejrzenia filmu o rządach Orbána. Problem? Film jest po węgiersku...

Anne Applebaum opublikowała na platformie X film, który, jak twierdzi, „bada szkody, jakie reżim Viktora Orbána wyrządził na Węgrzech”. Dziennikarka zachęca do obejrzenia materiału, podkreślając, że jest on „łatwy do zrozumienia”, bo ma angielskie napisy. Internauci kliknęli w link. I szybko odkryli, że… napisów nie ma. Film jest w całości po węgiersku — jednym z najtrudniejszych języków świata. „Zakładam, że film sfinansowano po połowie przez UE i Sorosa” - komentuje użytkownik X.

3 minut czytania
Anne Applebaum zachęca do obejrzenia filmu o rządach Orbána. Problem? Film jest po węgiersku...
Vicyor Orban, Anne Applebaum/ Instagram/ screenshot/ kolaż własny
← Powrót na niezalezna.pl
Anne Applebaum zachęca do obejrzenia filmu o rządach Orbána. Problem? Film jest po węgiersku...

Anne Applebaum wrzuca na X link do filmu na YouTube, który według niej

„w ciągu ostatniego tygodnia obejrzało 1,1 miliona Węgrów. Film bada szkody, jakie reżim Viktora Orbána wyrządził służbie zdrowia, edukacji i transportowi publicznemu na Węgrzech.”

Według dziennikarki film jest z angielskimi napisami i łatwo go zrozumieć, ponieważ język węgierski należy do najtrudniejszych języków, a napisy angielskie ułatwią zrozumienie przekazu.

Użytkownicy X kliknęli w link do YouTube i szybko się przekonali, że żadnych napisów nie ma. Jak więc mają zrozumieć przekaz, jeśli nie znają węgierskiego? I dlaczego w ogóle dziennikarka miesza się w sprawy Węgier?

Pod postem posypały się krytyczne komentarze internautów dopytujących

„Dlaczego ona w ogóle miesza się w nieswoje sprawy?”

oraz

„Dlaczego amerykańska dziennikarka instruuje Węgrów, jak mają oceniać swój rząd?”
Jakubiak ujawnia dotacje dla polskojęzycznych mediów. „To legalne łapówki dla rządu Tuska”
Poseł Marek Jakubiak opublikował wpis na Facebooku, w którym ujawnia listę kwot, jakie miały trafić z publicznych pieniędzy do największych polskojęzycznych mediów. Pod postem pojawiły się setki komentarzy: o zagranicznym kapitale, kupowaniu narracji i „łapówkach w białych rękawiczkach”.

„Jak mamy to zrozumieć?” — internauci nie kryją frustracji

Pod postem Applebaum natychmiast pojawiła się lawina komentarzy. Najczęściej powtarzało się jedno pytanie:

„Gdzie są te napisy, które pani obiecała?”

Inni pisali:

„Film po węgiersku, bez tłumaczenia. Serio?”
„Jak mamy zrozumieć przekaz, skoro nie rozumiemy ani słowa?”
Anne Applebaum/ Instagram/ screenshot

Ale najostrzejsze komentarze dotyczyły czegoś innego — samej Applebaum i jej zaangażowania w sprawy Węgier. Wśród komentarzy dominowało zdziwienie, a momentami irytacja:

„Kim właściwie jest Anne Applebaum i dlaczego tak bardzo interesuje się Węgrami?”
„To wygląda jak polityczna kampania, nie dziennikarstwo.”

Pojawiły się też ostrzejsze głosy:

„Czy ktoś jej za to płaci? Bo wygląda to jak zorganizowana akcja.”
„Sprawianie, że boty liczą się jako Węgrzy dzięki propagandowemu filmikowi, to typowa metoda rodziny Applebaum/Sikorski.”

Widać wyraźnie, że dla wielu użytkowników problemem nie był sam film, lecz to, dlaczego Applebaum tak intensywnie angażuje się w politykę kraju, którego nie reprezentuje i którego języka nie zna większość jej odbiorców.

Pod postem Applebaum oberwało się również Unii Europejskiej:

„To nie Orbán zniszczył Węgry. To UE wstrzymała środki, do których mieliśmy prawo.”
„Propaganda finansowana przez UE — a mówią, że Węgry są poszkodowane? Śmiech.”
„Zakładam, że film sfinansowano po połowie przez UE i Sorosa.”

To nie pierwszy raz, gdy Applebaum angażuje się w sprawy, które jej nie dotyczą

To że Applebaum miesza się do polityki i próbuje mieć na nią wpływ, to nie jest odosobniony przypadek. Dziennikarka już wcześniej była krytykowana za wchodzenie w tematy, które nie mają nic wspólnego ani z jej pracą, ani z jej krajem. Głośnym echem odbiła się zwłaszcza sytuacja z oficjalną podróżą ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego, do Indii, w której towarzyszyła mu jego żona. Nie wiadomo jednak, w jakim charakterze.

BlaskOnline jako pierwszy opisał tę sprawę, wysyłając jednocześnie pytania do rzecznika MSZ dotyczące zasad udziału osób prywatnych w delegacjach oraz powodów obecności Applebaum. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Co więcej, w oficjalnych materiałach z delegacji ujęcia były kadrowane tak, by Applebaum nie pojawiała się w kadrze, co tylko podsyciło pytania o jej rolę podczas wizyty.

Plotka głosi, że w małżeństwie Sikorskich, to właśnie Anne Applebaum „nosi spodnie”, a minister jest tylko mężem swojej żony. Ile w tym prawdy? Tego nie wiemy. Widzimy natomiast jawne zaangażowanie w sprawy polityczne, o czym świadczy chociażby uczestniczenie w oficjalnych podróżach jej męża.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze