Kompromitacja Sikorskiego. Wali byki jak uczniak z podstawówki

Wicepremier Radosław Sikorski od lat podkreśla swoje wykształcenie z Uniwersytetu Oksfordzkiego, eleganckie maniery i nienaganną angielszczyznę. Tym razem jednak nie pomogły ani dyplomy, ani prestiż, ponieważ w oficjalnej księdze pamiątkowej zaliczył ortograficzną wpadkę tak podstawową, że aż trudno uwierzyć, że wyszła spod ręki szefa dyplomacji, znanego „Oksfordczyka”.

2 minut czytania
Kompromitacja Sikorskiego. Wali byki jak uczniak z podstawówki
„Oksfordczyk” Sikorski napisał „wykwalifikowanych” przez F
Powrót na niezalezna.pl
Kompromitacja Sikorskiego. Wali byki jak uczniak z podstawówki

Wpis wyglądał jak pokaz kaligrafii: równiutkie linijki, staranne pociągnięcia pióra, wszystko dopracowane jak na dyplomatycznym pokazie. I nagle klasyczny byk. Ale taki na poziomie pierwszej klasy podstawówki.

Poprawka na szybko

Zamiast przepisać wpis od nowa, Sikorski postanowił ratować sytuację „na gorąco”.

Poprawił literę, jakby w pośpiechu, żeby tylko zamknąć temat. Efekt? Wpis wyglądał, jakby przeszedł szybką korektę w szkolnym zeszycie, a nie w księdze pamiątkowej ministerstwa.

Poseł Jabłoński i ekipa Republiki uwięzieni w ministerstwie. „Chcieliśmy zobaczyć pokój Zmarzłego”
Kontrola poselska w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej przy ul. Książęcej zamieniła się w scenę jak z politycznego thrillera. Poseł Paweł Jabłoński wraz z ekipą TV Republika pojawili się w budynku, by, jak informowali na bieżąco, sprawdzić ustalenia BlaskOnline dotyczące tajemniczego „pokoju wypoczynkowego”, do którego w niedzielny wieczór miał próbować dostać się pod wpływem alkoholu wiceminister Marian Zmarzły w towarzystwie nieznanej kobiety.

Kontrast między elegancką kaligrafią a poprawką „na kolanie” mówił wszystko.

Cała scena wydarzyła się podczas wręczenia odznaczenia Bene Merito rektor Kolegium Europy w Natolinie. Oficjalne zdjęcia, poważne miny, dyplomatyczne formułki, czyli wszystko zgodnie z protokołem.

A jednak to jedna literka stała się najbardziej charakterystycznym elementem całej wizyty.

Czasem naprawdę niewiele trzeba, żeby poważna uroczystość zamieniła się w małą komedię omyłek.

Takiej odpowiedzi nikt się nie spodziewał. Internauci miażdżą Jońskiego
Dariusz Joński był gościem Beaty Lubeckiej w Radiu ZET. Dziennikarka zapytała go o dane Eurostatu dotyczące przestępstw seksualnych w Unii Europejskiej — konkretnie o to, dlaczego w ciągu ostatniej dekady liczba gwałtów w krajach starej UE wzrosła aż o 150 procent.

A cała ta scena z poprawianiem literki w księdze pamiątkowej aż prosi się o skojarzenia z Karierą Nikodema Dyzmy. Tam też potrafiono przedstawić bohatera jako „oksfordczyka”, choć z Oxfordem łączyło go mniej więcej tyle, co ten wpis z zasadami ortografii. 

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze