Burda w samolocie, przymusowe lądowanie i… powrót na święta
Wszystko zaczęło się jesienią, kiedy Daniel Martyniuk wywołał awanturę, która odbiła się echem w całym show-biznesie. Będąc pod wpływem alkoholu, wszedł w konflikt z personelem pokładowym, zmusił pilota do międzylądowania, a finalnie został wyprowadzony przez policję.

Od tamtej pory temat wraca jak bumerang.
Pod koniec listopada jego mama, Danuta Martyniuk, w programie halo tu Polsat usłyszała pytanie Olka Sikory:
„Czy mam rozumieć, że przy wigilijnym stole także znajdzie się Daniel, o którym dość głośno było ostatnio w internecie?”
Na co odpowiedziała krótko i ciepło:
„Znajdzie się, myślę, że się znajdzie. On bardzo lubi święta Bożego Narodzenia, na pewno się znajdzie. Tak myślę”.
Internet kipiał, ale prawdziwa burza dopiero miała nadejść.

Wojewódzki skomentował… po swojemu
Do całej sytuacji dorwał się Kuba Wojewódzki. Po obejrzeniu rozmowy Martyniuk–Sikora napisał na łamach „Polityki”:
„Syn Daniel żyje w prostym cyklu: imprezy, imprezy plus problemy, same problemy”.
Jedno zdanie. Wystarczyło, by w sieci znów zawrzało.

Kuba ma ewidentną słabość do komentowania poczynań Daniela. Wcześniej zadrwił z jego zapowiedzi o pozwaniu linii lotniczej Wizz Air i pasażerów za rzekome znieważenie podczas alkoholowej burdy.
Wtedy w felietonie padło
„Daniel Martyniuk chce pozwać linię lotniczą Wizz Air oraz pasażerów, z którego usunięto go po alkoholowej burdzie, za znieważenie. To interesująca rodzina, tata robi w dramacie, a syn urodzony komik”.
Show-biznes po raz kolejny dostał to, czego potrzebuje: dramę, emocje i cytaty Wojewódzkiego, które rozchodzą się szybciej niż bilet Daniela na niefortunny lot.










Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze