Zarząd TVP w oficjalnym sprawozdaniu otwarcie przyznaje, że wynik finansowy jest znacznie gorszy od zakładanego, co tłumaczono problemami z pozyskaniem środków z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Warto zauważyć, że realne wpływy spółki, po uwzględnieniu inflacji, w rzeczywistości spadły o 1,1 proc., co pokazuje, że nawet przy wzroście przychodów nominalnych, sytuacja operacyjna staje się coraz trudniejsza.
A oni dalej zatrudniają! Więcej i więcej
Koszty funkcjonowania telewizji publicznej szybują w niebezpiecznym tempie. Łączne wydatki spółki wyniosły ponad 4 mld zł, co oznacza wzrost o blisko 7 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Prawdziwą bombą jest jednak polityka kadrowa TVP. Na koniec roku w firmie pracowało aż 3161 osób, czyli o ponad 8 proc. więcej niż rok wcześniej.

Masowe przyjmowanie nowych pracowników, przy jednoczesnym generowaniu wielomilionowych strat, budzi poważne pytania o efektywność zarządzania publicznymi pieniędzmi.
Horrendalnie wysokie pensje
Apetyty na wynagrodzenia w spółce również nie słabną. Średnia pensja pracownika TVP wzrosła do poziomu 12,6 tys. zł, co stanowi pokaźną sumę, biorąc pod uwagę fakt, że za utrzymanie tak rozrośniętej struktury płaci społeczeństwo. Sytuacja ta wygląda tym gorzej, że w 2025 roku nadawca nie transmitował żadnych wielkich imprez sportowych, co zazwyczaj stanowi główną oś przychodową każdej stacji. Brak tych wpływów został brutalnie zrekompensowany kroplówką finansową od państwa. TVP otrzymała od resortu kultury aż 1,66 mld zł dotacji, z czego znaczną część musiała później zwracać jako środki niewykorzystane.
To setki milionów złotych
Publiczny nadawca stał się machiną, która pochłania coraz więcej środków z abonamentu i dotacji, a mimo to generuje straty idące w setki milionów złotych.

Choć władze spółki próbują tłumaczyć te wyniki różnymi okolicznościami, czarno na białym widać, że finansowy model działania Telewizji Polskiej wymaga pilnej i radykalnej naprawy.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze