Zembaczyński znowu zakpił z prawicy
Witold Zembaczyński, poseł Koalicji Obywatelskiej, skomentował doniesienia o ukraińskich atakach na rosyjską infrastrukturę. Na swoim profilu na X napisał:
„A więc wystarczyło zbombardować ruskie centrum danych, żeby internetowe mocy prawicy spadły o połowę. Kto by przypuszczał?"
Wpis był wyraźną szpilą wymierzoną w prawicę i osoby oskarżane przez koalicję 13 grudnia o wspieranie rosyjskiej propagandy w sieci. Sugestia była prosta - uderzenie w rosyjskie centra danych miało przełożyć się na nagły spadek aktywności kont, które wcześniej napędzały internetowe dyskusje.

Tyle, że takie twierdzenie wymagałoby konkretnych danych. Sam fakt zaatakowania infrastruktury nie dowodzi przecież, że liczba wpisów czy zasięgi określonych kont spadły akurat o połowę. Właśnie tu zaczynają się schody.
Wykres wygenerowany przez AI?
W sieci szybko pojawiła się grafika, która miała potwierdzać, że po atakach na rosyjskie centra danych aktywność kont internetowych związanych z prawicą gwałtownie spadła. Problem w tym, że wykres dotyczący niemieckiej partii AFD zawierał dość śmieszny szczegół.

Jak opisał Demagog, grafikę opublikowano 11 października, choć przedstawione na niej dane sięgały aż do 15 października. Na tę nieścisłość zwrócili uwagę eksperci, a Rafael Wimmer, badacz z Uniwersytetu w Ratyzbonie, podejrzewał, że wykres mógł zostać wygenerowany przez AI.
Co więcej, prawdziwe dane z Cloudflare Radar pokazywały spadek automatycznego ruchu z sieci Yandexu. Nie był to jednak dowód na to, że z internetu nagle zniknęła połowa prorosyjskich kont.
Pół Xa nabijało się wczoraj z tego. Większość pajacy pokasowała wpisy, inni przeprosili. A Witek dzisiaj wchodzi na X odczytuje pewnie wczorajszego smsa z centrali i robi poniższą wstawkę😂😂😂 I co można powiedzieć o IQ pOsła???😂 https://t.co/V0zv5YowJ5
— PikuśPOL 🇵🇱 📿 (@pikus_pol) October 14, 2026
Zembaczyński najwyraźniej uznał, że oba fakty idealnie do siebie pasują, i szybko ogłosił sukces. Szkoda tylko, że na potwierdzenie jego kolejnej teorii zabrakło wiarygodnych danych. Zanim więc poseł KO po raz kolejny ogłosi triumf w mediach społecznościowych, może lepiej przyjrzeć się grafikom, na które się powołuje. W przeciwnym razie zamiast celnej szpili w prawicę można zaliczyć niezłą kompromitację.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze