Borecki dopadł Hołownię w Sejmie
W Sejmie odbyła się konferencja prasowa, przy okazji której Adrian Borecki z Telewizji Republika zamienił kilka słów z Szymonem Hołownią. Dziennikarz postanowił zapytać marszałka o zachowanie Zembaczyńskiego i pokazał mu nagranie, na którym poseł prezentuje swoją charakterystyczną bransoletkę.
Hołownia nie próbował specjalnie bronić kolegi z koalicji 13 grudnia.
„To nieładna bransoletka”
– skometował krótko.

Na tym jednak się nie skończyło. Hołownia zaprosił Zembaczyńskiego do siebie, mówiąc, że może podarować mu małe różańce, ponieważ październik jest miesiącem różańcowym. Dodał również, że jeśli w sprawie bransoletki pojawi się odpowiedni wniosek, powinna się nią zająć Komisja Etyki Poselskiej.

Hołownia nie poparł prowokacji Zembaczyńskiego
Bransoletka z wulgarnym hasłem miała być kolejnym mocnym akcentem w wykonaniu Zembaczyńskiego i sposobem na pokazanie jego stosunku do partii Prawo i Sprawiedliwość. W przypadku posła nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy sięga po podobne hasła i ostre gesty wymierzone w politycznych przeciwników. Z czasem zaczyna to przypominać bardziej polityczny cyrk niż poważną debatę.

W efekcie zamiast mocnej politycznej prowokacji wyszła niezła kompromitacja. Zembaczyński chciał uderzyć w PiS, a o jego bransoletce zrobiło się głośno przede wszystkim dlatego, że nawet Hołownia uznał ją za niepotrzebną agresję.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze