Krok pierwszy: kłamstwo, które miało nastraszyć Polaków
10 września Donald Tusk zaskoczył wszystkich, mówiąc na konferencji w Bratysławie, że dostał „dość precyzyjny raport bezpośrednio od szefa CIA” dotyczący zagrożeń w najbliższych miesiącach. Zabrzmiało bardzo poważnie i groźnie, jakby na biurku premiera wylądował tajny dokument amerykańskiego wywiadu.
„Otrzymałem w ostatnich godzinach dość precyzyjny raport bezpośrednio od szefa CIA” - Donald Tusk 10 września 2026r.
— Marcin Pieńkowski (@MarcinPRZE) September 18, 2026
Dziś już wiemy, że premier znowu kłamał. Kłamał w sprawie bezpieczeństwa Polski i Europy. Żadnego raportu od szefa CIA nie było. Był relacja od Siemoniaka. pic.twitter.com/ZZlAt6UxuM
Tyle że to była nieprawda. Żaden taki dokument nigdy nie istniał, co potwierdził Pałac Prezydencki. Szef BBN Bartosz Grodecki napisał na X:
„Tajnego raportu na biurku nie było” .
Chodziło jedynie o telefoniczną relację ministra koordynatora służb Tomasza Siemoniaka z rozmowy z dyrektorem CIA Johnem Ratcliffe'em, czyli zwykły telefon zamieniony w medialną sensację o „tajnym raporcie CIA” . Marcin Przydacz z kancelarii prezydenta nie miał wątpliwości, że to:
„wymyślone kłamstwo, żeby zelektryzować opinię publiczną” .

Krok drugi: premier jedzie do Kijowa
Zaledwie tydzień później, w nocy z 17 na 18 września, Donald Tusk osobiście przejechał przez terytorium Ukrainy, by wziąć udział w szczycie Karpackiej Inicjatywy Integracyjnej w Kijowie. Podczas wizyty prezydent Wołodymyr Zełenski ogłosił, że Polska formalnie dołącza do tzw. koalicji antybalistycznej, czyli inicjatywy europejskich państw wspierających ukraińską obronę powietrzną.
„Czekają nas wszystkich ciężkie, trudne tygodnie i miesiące”
— mówił Tusk, uzasadniając potrzebę pokazania solidarności z Ukrainą.

Krok trzeci: miliardy popłynęły tego samego dnia
Co ciekawe, właśnie 18 września, czyli dokładnie w dniu wizyty polskiego premiera w Kijowie, Komisja Europejska wypłaciła Ukrainie kolejną transzę pomocy: 3,3 miliarda euro na zakup dronów i pocisków. Łącznie w samym 2026 roku Ukraina ma otrzymać od Unii niemal 15 miliardów euro.
Osobną, mocno kontrowersyjną sprawą pozostaje polski program SAFE. 185-miliardowa pożyczka zbrojeniowa zaciągnięta przez rząd Tuska w Unii Europejskiej, z której około 2 miliardów euro, ma zostać przeznaczone na wspólne projekty zbrojeniowe z udziałem Ukrainy. Spłacać ten dług będą polscy podatnicy.

Czy to zbieg okoliczności?
Zestawienie tych trzech wydarzeń w tak krótkim odstępie czasu: fałszywy alarm o zagrożeniu ze strony Rosji, błyskawiczna wizyta w Kijowie i kolejne miliardy płynące w stronę Ukrainy, nie umknęło oczywiście uwadze komentatorów i krytyków rządu. Pytanie, które się nasuwa, jest proste: czy nagłe, przesadzone ostrzeżenie przed Rosją miało w istocie przygotować grunt pod kolejne decyzje o zaangażowaniu Polski i Unii we wsparcie dla Ukrainy. I to tak, by nikt nie mógł zarzucić rządowi, że „niepotrzebnie” wydaje pieniądze, skoro premier dopiero co „ostrzegał” przed bezpośrednim zagrożeniem? Wszystko to grubymi nićmi szyte.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze