Skandal w szkołach! Dieta planetarna siostry Spurek oburza rodziców

Od 1 września w polskich szkołach i przedszkolach obowiązuje tzw. dieta planetarna, czyli mniej mięsa, więcej roślin strączkowych. Efekt? Ogólnopolska afera, głodne dzieci wracające ze szkoły, oburzeni rodzice i coraz głośniejsze pytania o to, kto tak naprawdę stoi za całą zmianą. A na pierwszy plan wysuwa się fundacja prowadzona przez siostry Spurek, która nie kryje się z tym, że to głównie jej zasługa.

5 minut czytania
Skandal w szkołach! Dieta planetarna siostry Spurek oburza rodziców
Siostry Anna i Sylwia Spurek
Powrót na niezalezna.pl

Co się zmieniło na talerzach najmłodszych?

Nowe rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia ograniczyło liczbę dań mięsnych w szkolnych stołówkach do dwóch w tygodniu, wprowadzając w zamian więcej potraw roślinnych, strączków i zup na bazie warzywnych wywarów. Zmiana miała służyć zdrowiu dzieci i walce z otyłością, tak przynajmniej przekonują jej zwolennicy.

Anna Spurek

Rzeczywistość w wielu szkołach wygląda jednak zupełnie inaczej. Reporterzy odwiedzający stołówki opisują sceny, które trudno nazwać sukcesem: dzieci nie tykają nowych dań, talerze trafiają prosto do kosza, a zrozpaczeni rodzice odbierają swoje pociechy ze szkoły wcześniej, bo „cały tydzień nie będzie miała co jeść”.

„Jestem niezadowolona i moje dzieci dzisiaj nie jedzą”

— mówiła wprost jedna z matek w rozmowie z reporterem WP.

Paweł Pawlikowski ponownie w oscarowym wyścigu. Polska wybrała „Ojczyznę” [WIDEO]
„Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego została polskim kandydatem do Oscara w kategorii najlepszego pełnometrażowego filmu międzynarodowego. Decyzję podjęła dziewięcioosobowa komisja pod przewodnictwem producenta Jana Naszewskiego. Dla Pawlikowskiego to kolejna szansa na najważniejszą nagrodę amerykańskiej Akademii. W 2015 roku jego „Ida” zdobyła Oscara, a cztery lata później „Zimna wojna” otrzymała trzy nominacje.

„To jest skandal” — grzmią radni

Sprawa trafiła na sesję Rady Warszawy, gdzie radni PiS nie przebierali w słowach.

„Dzieci chodzą głodne i wracają głodne do domu, dlatego że nie są przyzwyczajone do takiej drakońskiej diety, gdzie posiłki mięsne zostały ograniczone tylko do dwóch razy w tygodniu. To jest skandal”

— mówiła radna Szymborska, zarzucając też, że nowe przepisy nigdy nie zostały skonsultowane z rodzicami. Szef warszawskich struktur PiS Sebastian Kaleta dodawał, że stołówki „po prostu zapełniają pojemniki na odpady”.

Koalicja Obywatelska odpiera zarzuty, zapewniając, że liczba wykupionych obiadów w stolicy nie spadła, a rodzice mogą zgłaszać własne propozycje do jadłospisów. Sprawa jednak nie cichnie i rozkręca się na dobre.

Ogólnopolski protest już 26 września

Oburzenie rodziców przekształca się teraz w realny opór. Jak zapowiedziano na sesji Rady Warszawy, 26 września o godzinie 12:00 pod Sejmem odbędzie się ogólnopolski protest rodziców, organizowany wspólnie z instytutem Ordo Iuris. W sieci trwa już zbiórka podpisów pod apelem do minister zdrowia i minister edukacji o zmianę kontrowersyjnych przepisów.

„Ministra” Cienkowska balansuje w szpilkach na dachu
Miała być uroczysta wizytacja z okazji zakończenia remontu dachu krakowskiego teatru. Wyszła z tego scena, którą śmiało można by pokazywać na szkoleniach BHP, jako przykład tego, jak absolutnie nie należy się zachowywać na dachu. Bohaterką odcinka jest minister kultury Marta Cienkowska, która w szpilkach i bez kasku spacerowała po dachu i rusztowaniu teatru im. Słowackiego

Kto stoi za „dietą planetarną”? W centrum uwagi fundacja sióstr Spurek

Im głośniej o aferze, tym więcej pytań pada o genezę całego pomysłu. Jak się okazuje, kluczową rolę w forsowaniu nowych zasad żywienia odegrała fundacja Green REV Institute, czyli pierwszy w Polsce wegański think-tank, który sam chwali się na swojej stronie, że to właśnie jego propozycja „stała się polskim prawem”.

Za organizacją stoją siostry: Sylwia Spurek, była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich i europosłanka (2019–2024), startująca niegdyś z listy Wiosny Roberta Biedronia. Z zawodu prawniczka, z przekonań weganka i aktywistka na rzecz praw zwierząt oraz jej siostra Anna Spurek, ekonomistka i prezes Green REV Institute, na co dzień prowadząca m.in. program „Roślinna Szkoła”. Ciekawostką jest to, że ich ojciec, Zbigniew Spurek, był inżynierem mechanikiem i działaczem PZPR.

Fundacja przez pięć lat koordynowała koalicję „Future Food 4 Climate”, skupiającą ponad 100 organizacji, i zbierała poparcie ponad 70 radnych z całej Polski. Ministerstwo Zdrowia broni się, twierdząc, że ostateczny kształt przepisów to efekt szerokich konsultacji, a nie zasługa jednej organizacji. Green REV Institute się jednak z tym nie zgadza.

Setki tysięcy złotych z budżetu państwa

To, co najbardziej podgrzewa atmosferę wokół całej sprawy, to finansowanie. Według dostępnych danych, tylko z Narodowego Instytutu Wolności fundacja Green REV Institute otrzymała 352 800 zł w 2024 roku oraz 300 100 zł w 2025 roku, co daje łącznie blisko 650 tysięcy złotych z budżetu państwa w ciągu dwóch lat. Do tego dochodzą środki z Unii Europejskiej (program Erasmus+), European Climate Foundation, ambasady Wielkiej Brytanii oraz zagranicznej Karuna Foundation.

Internauci nie zostawiają suchej nitki

Sieć aż huczy od komentarzy.

„Czy rodzice dzieci, które zrezygnują z obiadów na szkolnej stołówce, będą wysyłani do łagrów w celu resocjalizacji?”

— ironizował jeden z internautów. Inny dopytywał wprost:

„Czy to prawda, że w tych samych szkołach stoją automaty ze śmieciowym jedzeniem?”.

Nie zabrakło też złośliwych uwag pod adresem samych propagatorek diety.

„Zdrowo to one nie wyglądają”

— napisał jeden z komentujących pod zdjęciem sióstr Spurek, na co inny odpowiedział:

„Ale chcą, żeby nasze dzieci też tak wyglądały”.

Kolejny użytkownik dodawał:

„Zakola, rzadkie włosy, zapadnięte podkrążone oczy, cherlawość — jaka to zachęta do zmiany diety?”.

Wielu komentujących podnosi też argument, który wraca w tej dyskusji od lat, że rosnący organizm dziecka potrzebuje pełnowartościowego białka zwierzęcego do prawidłowego rozwoju mózgu i budowy mięśni, a diety roślinne, nawet dobrze zbilansowane, wymagają dużo większej wiedzy i staranności niż tradycyjny, mieszany jadłospis.

„Człowiek to nie krowa z żołądkiem przystosowanym do trawienia trawy — nasz układ pokarmowy od tysięcy lat jest przystosowany do jedzenia mięsa i warzyw, a rosnące dzieci tym bardziej potrzebują pełnowartościowego białka”

— przekonuje w podobnym tonie wielu rodziców i dietetyków sceptycznie nastawionych do nowych przepisów.

Anna Spurek

Co dalej?

Ministerstwo Zdrowia na razie nie zapowiada wycofania się z rozporządzenia, tłumacząc zmiany troską o zdrowie najmłodszych i walkę z otyłością. Rodzice się jednak nie poddają, a 26 września przekonamy się, ilu z nich zdecyduje się stanąć pod Sejmem, by głośno powiedzieć „dość” eksperymentom na talerzach ich dzieci.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze