W ostatnich miesiącach życie prywatne Sandry Kubickiej było jednym z najgorętszych tematów show-biznesu. W marcu modelka ujawniła, że pod koniec 2024 roku złożyła pozew o rozwód z Aleksandrem Milwiw-Baronem. Sprawa jednak niespodziewanie utknęła w martwym punkcie – zaplanowane na 29 maja 2025 roku posiedzenie sądu nie doszło do skutku, ponieważ pozew został wycofany.
Ten zwrot tylko podsycił spekulacje. Sandra i Baron znów zaczęli pokazywać się razem: byli na weselu znajomych, polecieli do Grecji, a jeszcze kilka miesięcy temu pojawili się ramię w ramię na branżowym evencie. Wydawało się, że kryzys został zażegnany. Nic bardziej mylnego.

Pod koniec listopada Sandra Kubicka po raz drugi złożyła pozew o rozwód – tym razem z jasnym sygnałem, że to definitywny koniec małżeństwa. Modelka rozpoczęła nowy etap: wróciła do pracy, zaczęła urządzać nowy apartament i otwarcie mówiła o zmianach w swoim życiu. Jednocześnie podkreślała, że „nikt nikogo nie wyrzucił” – nadal pozostaje współwłaścicielką nieruchomości, którą dzieliła z Baronem, i bywa w niej regularnie.
Nie brakowało też zagadkowych wpisów i relacji. Po jednym z powrotów do dawnego domu Sandra wspominała o czekającej na nią „niespodziance”, dodając wymowne: „If you know what I mean…”. Internauci szybko zaczęli czytać między wierszami.

Teraz znamy konkrety. Rozprawa rozwodowa Sandry Kubickiej i Barona została wyznaczona na 25 lutego 2026 roku. To wtedy małżonkowie po raz kolejny – tym razem już oficjalnie – spotkają się w sądzie.
Czy jedna rozprawa wystarczy, by zamknąć ten rozdział? A może czeka ich dłuższa, sądowa batalia? Jedno jest pewne: ta historia jeszcze długo będzie budzić emocje.









Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze