Wokół wiceministra Mariana Zmarzłego wciąż nie cichnie burza po doniesieniach o nocnym incydencie w budynku resortu energii. Jak ujawnił wcześniej portal BlaskOnline, polityk miał pojawić się w ministerstwie po godzinach w towarzystwie koniety. Według relacji świadków był pod wpływem alkoholu, a podczas interwencji ochrony miało dojść do ostrej wymiany zdań.
Sprawa wywołała lawinę pytań, szczególnie po publikacji fragmentów notatek służbowych sporządzonych po zdarzeniu. Pojawiały się informacje o agresywnym zachowaniu, próbie wejścia do tzw. pokoju wypoczynkowego i szarpaninie z pracownikami ochrony. Sam Marian Zmarzły stanowczo zaprzeczył najpoważniejszym oskarżeniom i przekonywał, że całe zajście było jedynie „nieporozumieniem”.

Minister Motyka kolejny raz odniósł się do całego incydentu w rozmowie z mediami. I kolejny raz oznajmił, że w zasadzie - nie ma problemu, a konsekwencji nie będzie. Polityk przyznał, że rozmawiał ze Zmarzłym „dość jednoznacznie” i nie ukrywał, że zachowanie wiceministra było nieodpowiednie.
– Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Nie była to żadna koleżanka, tylko bliska osoba. Wyjaśnił też swoje zachowanie wobec ochrony, które również nie powinno mieć miejsca. Sprawę uważam za rozstrzygniętą
– powiedział Motyka.

Dopytywany, czy wobec Zmarzłego wyciągnięto jakiekolwiek konsekwencje, minister przyznał, że doszło do „słownej nagany”. Jednocześnie zaznaczył, że jego zdaniem polityk zasługuje na kolejną szansę.
– Po chrześcijańsku każdy zasługuje na drugą szansę. To dobry fachowiec
– stwierdził.

Zobaczcie:
‼️ Rymanowski: Jakie konsekwencje wyciągnął pan wobec pana ministra Zmarzlego?
— Anka Polska (@AnkaPolska) May 26, 2026
Motyka: Rozmawialiśmy o tym z panem ministrem dość jednoznacznie... 🙈🙈🙈 pic.twitter.com/syAoHTYe9r



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze