„Nie znam pana Kacprzyka”. Cała Koalicja Obywatelska nagle zapomniała, kto to taki

Jeszcze rok temu Dawid Kacprzyk był wzorcowym młodym politykiem KO: aktywny działacz partyjnej młodzieżówki, radny Ursusa, twarz kampanii, gorliwy krytyk PiS. Dziś stał się dla całej formacji kompletnie nieznajomym. Sygnał do tak ostrego odcięcia dał sam Donald Tusk.

3 minut czytania
Powrót na niezalezna.pl

Podczas oficjalnej konferencji prasowej zastosował podobny dystans: zamiast bronić człowieka, który reprezentował KO w wyborach samorządowych, natychmiast uznał sprawę za patologię i zapowiedział, że w warszawskiej służbie zdrowia „głowy muszą polecieć”.

Młody doktorek wylatuje ze Szpitala Południowego. Czy to ruch Trzaskowskiego?
Warszawski Szpital Południowy potwierdził, że zakończył współpracę z Dawidem Kasprzykiem, którego grafik i zarobki wywołały ogólnopolski skandal. Placówka poinformowała, że decyzja zapadła natychmiast po ujawnieniu nieprawidłowości i „utracie zaufania”. To dyrekcja szpitala podjęła formalny krok, ale internet już żyje teorią, że to polityczne cięcie pod presją ratusza. Jeszcze rok temu Trzaskowski chwalił się publicznie, że zarządza 10 szpitalami, a Szpital Południowy wybudował od zera.

Jeden refren, cała partia

Wiceminister nauki Andrzej Szeptycki, pytany o pobyt w Szpitalu Południowym, odpowiedział krótko:

„Nie znam pana Kacprzyka, nie byłem na SOR-ze i nie widziałem żadnego saloniku dla polityków”.

Brzmiałoby to wiarygodnie, gdyby nie jeden szczegół, ponieważ w listopadzie 2025 roku sam wiceminister chwalił się na X zdjęciem z tego samego szpitala, zachęcając Polaków do badań profilaktycznych pod hasłem „szybko, sprawnie i na NFZ”.

Podobnego zaklęcia użyła w „Poranku TOK FM” posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska, zapewniając, że osobiście Kacprzyka nie zna, choć przy tym nazwała praktyki w szpitalu „niewyobrażalnymi”. Z kolei wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer wybrała inną strategię: gdy reporter Kanału Zero zapytał ją o sprawę w Sejmie, dosłownie zaczęła uciekać. Podobnie zachowali się rzecznik rządu Adam Szłapka, były wiceszef MAP Robert Kropiwnicki i poseł Paweł Kowal. Każde z nich znalazło pretekst, by nie odpowiadać.

To nie był chłopak z ulicy

Problem dla KO w tym, że Kacprzyk nie spadł z nieba. To wieloletni działacz związanej z Platformą młodzieżówki, radny od 2018 roku, przewodniczący Komisji Oświaty w Ursusie, twarz z konta na Facebooku ze zdjęciem profilowym u boku Rafała Trzaskowskiego. Jego błyskawiczny awans na koordynatora SOR w Szpitalu Południowym, placówce w stu procentach miejskiej, zarządzanej przez Annę Łukasik, byłą wiceminister zdrowia z rządu PO-PSL, odbył się mimo braku jakiejkolwiek specjalizacji.

Z ustaleń portalu Zero.pl wynika, że w godzinach, w których formalnie dyżurował, Kacprzyk spotykał się z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską, występował w TVP3 Warszawa i brał udział w posiedzeniach rady dzielnicy. Ten sam portal opisał później, jak w szpitalu miała funkcjonować nieformalna szybka ścieżka przyjęć dla polityków KO i ich rodzin, z osobnym pomieszczeniem dla VIP-ów.

Partia umywa ręce, system się rozjeżdża

Reakcja kierownictwa była szybka. Marcin Kierwiński przyjął rezygnację Kacprzyka z partii, Trzaskowski zlecił pilny audyt wszystkich miejskich SOR-ów, a sam szpital w środę rozwiązał z lekarzem wszystkie umowy i zgłasza podejrzenie oszustwa. Sprawą zajęła się też prokuratura, sprawdzając, czy doszło do narażenia pacjentów na niebezpieczeństwo i poświadczenia nieprawdy w dokumentacji dyżurów. Naczelna Izba Lekarska skierowała zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej.

Tylko że odcięcie się od jednego nazwiska nie tłumaczy, jak system, w którym młody działacz partyjny bez doświadczenia trafia na kierownicze stanowisko w miejskim szpitalu, mógł funkcjonować przez ponad rok i kto przez ten czas podpisywał mu grafiki.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze