Jak wspomina Doda, w czasie gdy Majdan grał w Izraelu, towarzyszyła mu tam i, jak mówi, poczuła potrzebę własnego rozwoju zawodowego równolegle do jego kariery. Postanowiła wtedy spróbować sił jako modelka i z gotowymi zdjęciami z pierwszej profesjonalnej sesji wybrała się prosto do agencji modelek w Tel Awiwie.

Opowiadając o tamtej wizycie, Doda przytacza swoje wówczas pewne siebie podejście:
„I ja pojechałam do Telawiwu do agencji modelek z tymi zdjęciami i powiedziałam, że excuse me, szalom, że ja przecież jestem urodzoną modelką. I że oni muszą mnie wziąć do agencji modelek”.

Odmowa, której się nie spodziewała
Efekt wizyty był jednak odwrotny od zamierzonego.
„Byłam w szoku, że mnie nie wzięli”
– wspomina artystka, dodając z przekorą, że to nie ona, a osoby podejmujące decyzję mieli problem z gustem:
„Byłam zażenowana ich bezguściem”.

Cała anegdota, którą Doda opowiada dziś z dystansem i autoironią, dobrze wpisuje się w jej znany publicznie sposób mówienia o własnej przeszłości z przymrużeniem oka i bez taryfy ulgowej dla samej siebie z czasów, gdy marzyła o karierze w zupełnie innej branży niż muzyka, w której później faktycznie odniosła sukces.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze