Polska wysyła na Oscary… niemiecki film? Polacy oburzeni wyborem „Ojczyzny”. „Wybielanie Niemców”

Komisja Oscarowa ogłosiła, kto będzie reprezentował Polskę w wyścigu po Oscara 2027. Wybór padł na „Ojczyznę” Pawła Pawlikowskiego, film nakręcony w języku niemieckim, z niemieckimi aktorami w rolach głównych, opowiadający o powojennej traumie… Niemiec. Część internautów nie kryje oburzenia: dlaczego Polskę ma reprezentować produkcja, w której trudno doszukać się czegokolwiek polskiego poza nazwiskiem reżysera?

4 minut czytania
Polska wysyła na Oscary… niemiecki film? Polacy oburzeni wyborem „Ojczyzny”. „Wybielanie Niemców”
Powrót na niezalezna.pl

Kim jest polski kandydat do Oscara?

18 września dziewięcioosobowa Komisja Oscarowa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, pod przewodnictwem Jana Naszewskiego, jednogłośnie wybrała „Ojczyznę” jako polskiego reprezentanta w kategorii najlepszego filmu międzynarodowego. Film, nagrodzony w Cannes za reżyserię, opowiada o powrocie niemieckiego noblisty Thomasa Manna (w tej roli Hans Zischler) i jego córki Eriki (Sandra Hüller) do zrujnowanych, podzielonych powojennych Niemiec.

Cała trylogia Pawlikowskiego: „Ida”, „Zimna wojna” i teraz „Ojczyzna”, kręcona jest w charakterystycznej czarno-białej stylistyce, za którą odpowiada stały współpracownik reżysera, operator Łukasz Żal. Produkcja jest międzynarodową koprodukcją polsko-niemiecko-włosko-francuską, współfinansowaną przez Polski Instytut Sztuki Filmowej, a większość zdjęć nakręcono w Polsce.

Paweł Pawlikowski ponownie w oscarowym wyścigu. Polska wybrała „Ojczyznę” [WIDEO]
„Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego została polskim kandydatem do Oscara w kategorii najlepszego pełnometrażowego filmu międzynarodowego. Decyzję podjęła dziewięcioosobowa komisja pod przewodnictwem producenta Jana Naszewskiego. Dla Pawlikowskiego to kolejna szansa na najważniejszą nagrodę amerykańskiej Akademii. W 2015 roku jego „Ida” zdobyła Oscara, a cztery lata później „Zimna wojna” otrzymała trzy nominacje.

„Bardziej niemiecki niż polski” — internauci nie kryją zdziwienia

Wybór filmu wywołał falę krytycznych komentarzy w sieci. Głównym zarzutem jest to, że cały film kręcony jest w języku niemieckim, główne role grają niemieccy aktorzy, a fabuła w całości dotyczy niemieckiej, powojennej traumy narodowej. Nie polskiej historii ani polskich bohaterów.

„Kontrowersyjny film, bo jest po niemiecku, z niemieckimi aktorami i opowiada o powojennej traumie Niemiec”

— podsumowywali internauci. Nie brakowało też gorzkich uwag w stylu:

„ludzie niezadowoleni, że to polski kandydat, chociaż bardziej niemiecki niż polski”

oraz ironicznych komentarzy sugerujących, że produkcja powstała

„pod Niemców i może za niemieckie pieniądze”.

Filmweb: „Nie można gorzej upaść”

Podobny ton pobrzmiewa w komentarzach zebranych przez recenzentów Filmwebu. Jak zauważył jeden z krytyków portalu, jeszcze zanim szeroka publiczność zobaczyła film, w sieci krążyły już opinie w rodzaju:

„Przedstawiciel narodu ofiar II wojny światowej postanowił wybielać naród sprawców. Nie można gorzej upaść”.

Nie wszystkim recenzentom film przypadł jednak do gustu również artystycznie. Jeden z użytkowników Filmwebu ocenił produkcję jako „wydmuszkę”, pisząc:

„Zaskakuje mnie, jak dziwne bywa środowisko filmowe i całe to kółko wzajemnej adoracji. Bardzo czekałam na nowy film Pawlikowskiego, a tymczasem mam wrażenie, że nie zrobił nic nowego”.

Zwracano też uwagę na wątpliwości historyczne — międzynarodowy portal The Film Verdict wytknął twórcom, że prawdziwa Erika Mann w 1949 roku stanowczo odmówiła powrotu do Niemiec, uznając ojczyznę za moralnie zdegradowaną, co w scenariuszu przedstawiono zupełnie inaczej.

„Lalka” Netfliksa klnie na potęgę. Widzowie oburzeni: „Przekleństwa występują co drugie zdanie”
Nowa „Lalka” w interpretacji Netfliksa od początku wzbudza ogromne emocje. Twórcy nie zdecydowali się na wierne przeniesienie powieści Bolesława Prusa na ekran, lecz stworzyli jej współczesną reinterpretację. I właśnie ten fakt mocno dzieli widzów. Jedni chwalą odważne podejście, aktorstwo i stronę wizualną produkcji, inni nie mogą zaakceptować zmian względem literackiego pierwowzoru. Szczególnie dużo emocji wywołuje język bohaterów.

Nie pierwszy raz Pawlikowski dzieli Polaków

To nie pierwsza produkcja reżysera, która budzi skrajne emocje. Jak przypominają komentatorzy, także oscarowa „Ida” była przez część widzów odbierana jako niepochlebna dla Polski, ze względu na wątek powojennych relacji polsko-żydowskich. Tym razem krytycy idą o krok dalej, zarzucając twórcy, że zamiast opowiadać polskie historie na światowym forum, po raz kolejny robi film o cudzych traumach, kosztem promocji rodzimej kinematografii i polskich bohaterów.

Czy „Ojczyzna” powtórzy sukces „Idy”, która w 2015 roku przywiozła Polsce statuetkę? Przekonamy się podczas gali w Los Angeles, zaplanowanej na 14 marca 2027 roku. Do tego czasu dyskusja o tym, czy Polskę powinien reprezentować film „bardziej niemiecki niż polski”, z pewnością jeszcze nie raz powróci.

A jakie jest Państwa zdanie? Czekamy w komentarzach.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze