Widzowie podzieleni po premierze
Serial, którego główne role grają Tomasz Schuchardt i Sandra Drzymalska, otrzymuje bardzo różne oceny. Na Filmwebie produkcja ma obecnie 5,5/10 na podstawie ponad 1,5 tys. ocen widzów, a na stronie znajduje się ponad 300 opinii.
W komentarzach można znaleźć zarówno zachwyty nad nową wersją historii Wokulskiego i Łęckiej, jak i bardzo ostre krytyczne głosy.
Jedni doceniają przede wszystkim aktorstwo, scenografię, kostiumy i sposób przedstawienia XIX-wiecznej Warszawy. Jeden z widzów ocenił serial na 9/10 i chwalił m.in. scenariusz, obsadę oraz oprawę muzyczną i wizualną. Inny przyznał 8/10, podkreślając, że mimo dalekiego odejścia od oryginału produkcja zachowuje jego ducha.

W przeważającej większości są jednak również widzowie, którzy uważają, że Netflix poszedł zdecydowanie za daleko.
„Przekleństwa występują co drugie zdanie”
Jednym z najczęściej poruszanych tematów jest język bohaterów. Widzowie zwracają uwagę na liczne współczesne przekleństwa i kolokwializmy, które pojawiają się w serialu.
„WP Film” zwrócił uwagę na komentarze odbiorców krytykujących ilość wulgaryzmów, a temat stał się jednym z elementów szerszej dyskusji o tym, jak daleko można uwspółcześniać klasyczne dzieło.

Na Filmwebie można znaleźć jeszcze bardziej dosadne opinie. Jeden z widzów napisał:
„Przeklenstwa występują co 2 zdanie, a postacie zachowują sie zbyt nowoczesnie”
Inny komentujący zwrócił uwagę na konkretne współczesne sformułowania, wymieniając m.in. „zesrał się” oraz „główka pracuje”.
Prus. Prosto z Netflixa. https://t.co/kkaVF4Mbr3 pic.twitter.com/AxcGNewsiw
— Paweł_Zarychta (@Zarychta_P) September 17, 2026
Albo taki dialog. https://t.co/36hfB8cUnY pic.twitter.com/veUygU5RmB
— Paweł_Zarychta (@Zarychta_P) September 17, 2026
To nie jest „Lalka”, którą pamiętamy ze szkoły
Problemem dla części odbiorców nie są więc wyłącznie wulgaryzmy. Serial bardzo mocno odchodzi od tego, co czytelnicy znają z powieści Prusa i wcześniejszych ekranizacji.
Sam Netflix określa produkcję jako „współczesną reinterpretację polskiej klasyki literackiej”. W nowej wersji Wokulski pozostaje ambitnym przedsiębiorcą zakochanym w Izabeli, ale twórcy rozbudowali historię o nowe elementy i inaczej rozłożyli akcenty.
W komentarzach widzów pojawiają się zarzuty, że przy tak dużych zmianach produkcja właściwie przestaje być ekranizacją powieści Prusa. Jeden z widzów napisał wprost, że jego zdaniem „to nie jest Lalka”, a inny określił serial jako „wymysł lalko-podobny”.
Seks, przemoc i współczesny język
Wulgaryzmy nie są zresztą jedynym elementem, który może zaskoczyć osoby spodziewające się klasycznej ekranizacji lektury szkolnej. Produkcja zawiera również odważniejsze sceny erotyczne, nagość i przemoc.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze