Co wydarzyło się podczas zawodów w Pekinie?
HYROX to wymagająca rywalizacja łącząca bieganie z serią ćwiczeń, m.in. pchaniem sanek, wykrokami z obciążeniem i wiosłowaniem. Uczestnicy korzystają przy tym ze wspólnego sprzętu.
Podczas zawodów w Pekinie Joanna Wietrzyk nagle dostała problemów żołądkowo-jelitowych. Mimo tego kontynuowała rywalizację. Została dopuszczona do dalszego startu i ostatecznie zwyciężyła. Nagrania pokazujące jej dalszy udział w zawodach, mimo widocznych skutków incydentu, błyskawicznie zaczęły krążyć w mediach społecznościowych.
A pesar de sufrir severos problemas fisiológicos e incontinencia durante la competencia en Pekín, la atleta Joanna Wietrzyk no abandonó la prueba, mantuvo la firmeza y se sobrepuso a las adversidades hasta conquistar la victoria.
— El Pergamino (@ElPergaminosv) September 14, 2026
https://t.co/sL5ohNBpHm

Wokół sytuacji rozpętała się dyskusja. Część komentujących krytykowała zawodniczkę za kontynuowanie rywalizacji, inni zwracali uwagę przede wszystkim na odpowiedzialność organizatorów, którzy pozwolili jej pozostać na trasie.
Joanna Wietrzyk przerwała milczenie
Kilka dni po zawodach sportsmenka postanowiła odnieść się do całej sytuacji. W opublikowanym na Instagramie oświadczeniu przeprosiła mieszkańców Chin, pozostałe zawodniczki, kibiców oraz organizatorów HYROX.
„Chcę złożyć szczere przeprosiny mieszkańcom Chin, moim rywalkom, widzom oraz organizatorom HYROX za to, co wydarzyło się podczas zawodów w Pekinie”.
Wietrzyk podkreśliła, że przed rozpoczęciem rywalizacji nic nie wskazywało na to, że może dojść do takiej sytuacji.

„Na początku zawodów czułam się zupełnie zdrowa i sprawna. Nie miałam żadnego powodu, by spodziewać się, że zachoruję”.
Zawodniczka przyznała, że z perspektywy czasu uważa, iż powinna była przerwać start.
„Patrząc na to z perspektywy czasu, żałuję, że nie zdecydowałam się zejść z trasy. Zdaję sobie sprawę, że powinnam była podjąć inną decyzję”.

„Biorę odpowiedzialność”
Wietrzyk nie próbowała przerzucać odpowiedzialności za swoją decyzję na organizatorów. Wprost przyznała, że to ona zdecydowała się kontynuować rywalizację.
„Biorę odpowiedzialność za swoją decyzję o kontynuowaniu zawodów i głęboko przepraszam za dyskomfort oraz zakłócenia, które to spowodowało”.
Jednocześnie zaznaczyła, że zdaje sobie sprawę z tego, iż wydarzenie mogło mieć wpływ również na inne osoby.
„Wiem, że moje działania miały wpływ nie tylko na mnie i naprawdę przepraszam wszystkich, których ta sytuacja dotknęła”.
Oddała zwycięstwo
Na tym przeprosiny się nie skończyły. Wietrzyk zdecydowała, że nie chce zachować punktów zdobytych podczas zawodów w Pekinie. Postanowiła wycofać się z rywalizacji z mocą wsteczną i zrezygnować z punktów rankingowych.
To oznacza, że zawodniczka dobrowolnie zrezygnowała z korzyści wynikających z wyniku, który osiągnęła tego dnia.

„W życiu jest coś więcej niż rywalizacja”
W końcowej części swojego oświadczenia Australijka przyznała, że cała sytuacja stała się dla niej lekcją. Zwróciła uwagę, że sportowa ambicja nie zawsze powinna być najważniejsza.
„Wyciągam wnioski z tego doświadczenia i zabiorę je ze sobą. Muszę pamiętać, że w życiu jest coś więcej niż rywalizacja i wiedzieć, kiedy należy się wycofać”.
Zapowiedziała również, że potrzebuje czasu na odpoczynek i refleksję po wydarzeniach z Pekinu.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze