Loty helikopterem, przekręt na Żabki i „mała, chciałem ci dać Żabkę”. Oto co grozi Dodzie i jej byłemu mężowi

Po pięciu latach śledztwa sprawa Doroty „Dody” Rabczewskiej i jej byłego męża, producenta filmowego Emila S., trafiła wreszcie do sądu. Akt oskarżenia, do którego dotarła „Gazeta Wyborcza”, ujawnia szczegóły, które robią wrażenie nawet na tle wcześniejszych doniesień o aferze. Od prywatnych lotów helikopterem na koncerty, przez podstawione osoby kupujące sklepy sieci Żabka, po nagranie z wymowną propozycją „małej Żabki” w zamian za spłatę długu.

4 minut czytania
Loty helikopterem, przekręt na Żabki i „mała, chciałem ci dać Żabkę”. Oto co grozi Dodzie i jej byłemu mężowi
Powrót na niezalezna.pl

Skala zarzutów robi wrażenie

Prokuratura Okręgowa w Warszawie 19 czerwca 2026 roku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem osobom: Emilowi S., Dorocie R., a także Annie S. i Agnieszce C.-D. Głównemu oskarżonemu, byłemu mężowi Dody, zarzucono łącznie aż 198 czynów, w tym przywłaszczenie niemal 24 milionów złotych powierzonych przez inwestorów na produkcję filmów, które nigdy nie powstały. Wśród zapowiadanych, a niezrealizowanych tytułów wymienia się między innymi „Grom”, „Small World” czy drugą część „Chłopaki nie płaczą”. Za te czyny grozi mu do 10 lat więzienia.

Zarzut wobec Dody jest węższy, choć wciąż poważny, ponieważ dotyczy pomocnictwa w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli na kwotę przekraczającą 12,29 mln złotych. Piosenkarce grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności.

Właściciel klubu reaguje na bulwersujący wpis działacza Pogoni Szczecin po śmierci Morozowskiego
To, co napisał w internecie członek zarządu Pogoni Szczecin, wywołało falę oburzenia w całej Polsce. Rafał Chlasta, reprezentujący w zarządzie klubu środowisko kibiców, zdecydował się obrazić pamięć zmarłego dziennikarza. Konsekwencje przyszły błyskawicznie.

Prywatne odrzutowce i sklepy na słupa

Jak ustalili śledczy, wyprowadzone od inwestorów pieniądze miały trafiać najpierw do spółki na Malcie, założonej przez Emila S. wraz z Dorotą R., a następnie być „prane” poprzez zakup nieruchomości we Wrocławiu, w których działały sklepy sieci Żabka, formalnie na podstawione osoby, tak zwane słupy. Do przeprowadzenia części transakcji miała posłużyć wrocławska spółka należąca do jednej ze współoskarżonych.

Do tego dochodzą opisywane w akcie oskarżenia prywatne loty helikopterem na koncerty, które, zdaniem prokuratury, finansowane były ze środków budzących wątpliwości co do ich pochodzenia. Łącznie wartość zabezpieczonego przez śledczych mienia liczona jest w kilkunastu milionach euro. Prokuratura zajęła m.in. gotówkę, nieruchomości, a także prawie 1,5 mln zł należące do Dody oraz mieszkanie jej matki.

Ewa Woydyłło przeprasza Igę Świątek po burzy wokół głośnej wypowiedzi. „Jest mi wstyd”
Po kilku dniach intensywnej dyskusji w mediach Ewa Woydyłło zdecydowała się publicznie przeprosić Igę Świątek za swoje wcześniejsze słowa, które wywołały falę krytyki. Psycholog przyznała, że żałuje swojej wypowiedzi i podkreśliła, że dziś patrzy na całą sytuację z zupełnie innej perspektywy.

„Mała, chciałem ci dać Żabkę”

Jednym z dowodów w sprawie jest nagranie, na którym Emil S. miał zaproponować byłej żonie nietypowe rozwiązanie finansowego sporu między nimi.

„Małą chciałem ci dać Żabkę; sprzedam tą małą Żabkę, oddam ci te 1,5 miliona i będę z tobą kwita”

– padło z jego ust, jak wynika z ujawnionych fragmentów nagrania. Sama Doda, pytana o tę wypowiedź, odniosła się do niej z ironicznym dystansem, żartując, że czeka, aż sieć sklepów zatrudni ją do kampanii reklamowej.

Doda: „Nie ukradłam pieniędzy inwestorom”

Wokalistka od miesięcy konsekwentnie zaprzecza jakoby świadomie uczestniczyła w wyprowadzaniu środków. W jednym z wywiadów przekonywała, że gdyby chciała nieuczciwie wzbogacić się na inwestorach, jej reputacja poniosłaby dużo większe straty niż potencjalny zysk, skoro, jak twierdzi, jest w stanie zarobić porównywalną kwotę uczciwą pracą w kilka lat. Po ogłoszeniu aktu oskarżenia artystka mówiła też, że po ponad pięciu latach oczekiwania w końcu może „odetchnąć z ulgą”, bo dopiero teraz będzie miała realną możliwość obrony przed sądem.

Co dalej

Sprawa trafiła już do Sądu Okręgowego w Warszawie i czeka na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy. Zarówno Emil S., jak i Dorota R. korzystają z domniemania niewinności do czasu prawomocnego wyroku, ale warto pamiętać, że samo zabezpieczenie majątku przez prokuraturę nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem winy. Proces zapowiada się jednak na jeden z głośniejszych w tym roku, biorąc pod uwagę zarówno skalę zarzutów, jak i rozpoznawalność głównych bohaterów sprawy.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze