Skala zarzutów robi wrażenie
Prokuratura Okręgowa w Warszawie 19 czerwca 2026 roku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem osobom: Emilowi S., Dorocie R., a także Annie S. i Agnieszce C.-D. Głównemu oskarżonemu, byłemu mężowi Dody, zarzucono łącznie aż 198 czynów, w tym przywłaszczenie niemal 24 milionów złotych powierzonych przez inwestorów na produkcję filmów, które nigdy nie powstały. Wśród zapowiadanych, a niezrealizowanych tytułów wymienia się między innymi „Grom”, „Small World” czy drugą część „Chłopaki nie płaczą”. Za te czyny grozi mu do 10 lat więzienia.

Zarzut wobec Dody jest węższy, choć wciąż poważny, ponieważ dotyczy pomocnictwa w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli na kwotę przekraczającą 12,29 mln złotych. Piosenkarce grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności.

Prywatne odrzutowce i sklepy na słupa
Jak ustalili śledczy, wyprowadzone od inwestorów pieniądze miały trafiać najpierw do spółki na Malcie, założonej przez Emila S. wraz z Dorotą R., a następnie być „prane” poprzez zakup nieruchomości we Wrocławiu, w których działały sklepy sieci Żabka, formalnie na podstawione osoby, tak zwane słupy. Do przeprowadzenia części transakcji miała posłużyć wrocławska spółka należąca do jednej ze współoskarżonych.

Do tego dochodzą opisywane w akcie oskarżenia prywatne loty helikopterem na koncerty, które, zdaniem prokuratury, finansowane były ze środków budzących wątpliwości co do ich pochodzenia. Łącznie wartość zabezpieczonego przez śledczych mienia liczona jest w kilkunastu milionach euro. Prokuratura zajęła m.in. gotówkę, nieruchomości, a także prawie 1,5 mln zł należące do Dody oraz mieszkanie jej matki.

„Mała, chciałem ci dać Żabkę”
Jednym z dowodów w sprawie jest nagranie, na którym Emil S. miał zaproponować byłej żonie nietypowe rozwiązanie finansowego sporu między nimi.
„Małą chciałem ci dać Żabkę; sprzedam tą małą Żabkę, oddam ci te 1,5 miliona i będę z tobą kwita”
– padło z jego ust, jak wynika z ujawnionych fragmentów nagrania. Sama Doda, pytana o tę wypowiedź, odniosła się do niej z ironicznym dystansem, żartując, że czeka, aż sieć sklepów zatrudni ją do kampanii reklamowej.

Doda: „Nie ukradłam pieniędzy inwestorom”
Wokalistka od miesięcy konsekwentnie zaprzecza jakoby świadomie uczestniczyła w wyprowadzaniu środków. W jednym z wywiadów przekonywała, że gdyby chciała nieuczciwie wzbogacić się na inwestorach, jej reputacja poniosłaby dużo większe straty niż potencjalny zysk, skoro, jak twierdzi, jest w stanie zarobić porównywalną kwotę uczciwą pracą w kilka lat. Po ogłoszeniu aktu oskarżenia artystka mówiła też, że po ponad pięciu latach oczekiwania w końcu może „odetchnąć z ulgą”, bo dopiero teraz będzie miała realną możliwość obrony przed sądem.
Co dalej
Sprawa trafiła już do Sądu Okręgowego w Warszawie i czeka na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy. Zarówno Emil S., jak i Dorota R. korzystają z domniemania niewinności do czasu prawomocnego wyroku, ale warto pamiętać, że samo zabezpieczenie majątku przez prokuraturę nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem winy. Proces zapowiada się jednak na jeden z głośniejszych w tym roku, biorąc pod uwagę zarówno skalę zarzutów, jak i rozpoznawalność głównych bohaterów sprawy.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze