Od czego się zaczęło?
24 września 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo dotyczące podejrzeń o składanie przez Lecha Wałęsę fałszywych zeznań w sprawie jego współpracy z SB jako tajny współpracownik o pseudonimie „Bolek”.
Żeby to zrobić, śledczy musieli jednak jakoś wytłumaczyć setki stron odręcznych donosów podpisanych jego nazwiskiem i wybrali rozwiązanie, które samo w sobie brzmi jak kiepski żart. W uzasadnieniu powołali się na zeznania świadków, według których w latach 70. Wałęsa miał być „wtórnym analfabetą”, czyli nie posługiwał się sprawnie pismem i słabo czytał.

Innymi słowy: żeby uwolnić Wałęsę od łatki donosiciela, trzeba było go najpierw zrobić na papierze analfabetą. I to w sytuacji, gdy biegli z prestiżowego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie, a więc najlepsi grafolodzy w kraju, wcześniej jednoznacznie stwierdzili, że większość podpisów pod donosami rzeczywiście wyszła spod jego ręki.

Kumple z prokuratury ratują reputację, a Wałęsa i tak wścieka się na nie wiadomo kogo
To właśnie tutaj robi się naprawdę zabawnie. Zamiast podziękować śledczym za to, że w imię ratowania jego wizerunku zrobili z niego człowieka, który nie potrafił porządnie pisać ani czytać, Wałęsa postanowił skierować swój gniew... gdzie indziej. W serii nagrań opublikowanych na Facebooku nie zaatakował prokuratury, która użyła tego określenia, tylko internautów i komentatorów, którzy po prostu powtórzyli to, co napisano w oficjalnym uzasadnieniu umorzenia śledztwa.
„Nawet nie wiecie, jak pokonałam komunizm. Nie wiecie... W ogóle nie wiecie. Ja wam pokażę, jak będziecie tak głupio atakować mnie. Ja wam pokażę dokładnie. I wasze zachowanie, i moje rozwiązania tego analfabety. Ja wam dał analfabetę”
– grzmiał na nagraniu.
Trudno się dziwić, że cała sytuacja wywołała lawinę memów i żartów. Sama logika sprawy, że Wałęsa grozi za powtórzenie etykiety, którą nadali mu jego własni obrońcy z prokuratury, okazała się zbyt soczysta, by internauci mogli przejść obok niej obojętnie.

Jeden z komentujących nie krył ironii:
„Ale on ma certyfikat na analfabetyzm. Z sądu. Odwoła się od tego?”.
Autor posta odpowiedział mu żartem, że być może Wałęsa
„będzie składał zażalenie na decyzję prokuratury na określenie go analfabetą”,
co z kolei rozbawiło kolejnych czytelników, z których jeden przyznał wprost:
„To żeś mi poprawił humor, dobrze czasem obejrzeć taką odklejkę. Dobrze napisałeś, stary dobry Lechu w formie”.
Nie zabrakło też głosów nawiązujących do samej treści nagrania.
„Czekamy na rzetelny opis czynności przy pokonywaniu tego komunizmu” .

Im dłużej trwa cała ta sprawa, tym trudniej dociec, kto właściwie jest w niej ofiarą. Prokuratura, próbując oczyścić Wałęsę z zarzutów, musiała uznać go za człowieka, który w kluczowym dla historii Polski okresie ledwo radził sobie z pismem. Wałęsa, zamiast to zignorować albo potraktować z przymrużeniem oka, postanowił nagrać serię filmów, w których za powtarzanie czegoś, co sami śledczy wpisali do oficjalnego dokumentu.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze