Punktem wyjścia całego zamieszania była wypowiedź Włodzimierza Czarzastego podczas spotkania z mieszkańcami Będzina 21 września. Czerwony marszałek, przekonując o korzyściach płynących z członkostwa Polski w UE, przywołał osobiste wspomnienie z czasów PRL-u: podróż małym fiatem z dwójką małych dzieci, podczas której utknął na jedenaście godzin na granicy czesko-austriackiej. Jak sam przyznał wprost, w pewnym momencie nie wytrzymał i załatwił potrzebę fizjologiczną w polu, bo przy przejściu granicznym nie było toalet.
Tomasz Sekielski o sraniu w polu Włodzimierza Czarzastego:
— Pan_komentator (@PanP23929) September 30, 2026
„Ja uważam, że ponieważ przywykliśmy tak bardzo do tej Unii, może właśnie taka opowieść o sraniu w polu najbardziej przypomni ludziom, jak siermiężna i toporna była nasza rzeczywistość”
Upadek dziennikarza XDDDDDDD pic.twitter.com/EdYsWO389e
Słowa marszałka szybko obiegły media i media społecznościowe, stając się przedmiotem żartów, memów i politycznych ataków. Do dyskusji dołączył między innymi Tomasz Sekielski, który w podcaście „Naczelni” próbował bronić sensu tej anegdoty, twierdząc, że właśnie taka historia najlepiej unaocznia, jak bardzo przyzwyczailiśmy się już do unijnych standardów i jak prymitywna była rzeczywistość sprzed akcesji.

Internet nie ma litości
Ta próba obrony nie tylko nie uspokoiła sytuacji, ale wręcz dolała oliwy do ognia. W mediach społecznościowych komentujący nie szczędzili dziennikarzowi złośliwości, nazywając jego wypowiedź „upadkiem dziennikarza” i kpiąc, że
„sr*nie w polu to teraz największy argument za Unią”.
Część internautów zwraca uwagę na istotny szczegół całej historii, który często gubi się w przekazie: do zdarzenia opisywanego przez Czarzastego miało dojść na granicy czesko-austriackiej, a więc wydarzenie to w ogóle nie rozegrało się na terenie Polski. Pojawiają się więc pytania, jak anegdota z zupełnie innego kraju ma dowodzić, że przed 2004 rokiem Polacy masowo załatwiali się w polu.

W komentarzach nie brakuje też głosów osób, które wprost zaprzeczają, by tego typu sytuacje były w Polsce codziennością. Internauci przypominają, że toalety w mieszkaniach były standardem już na długo przed wejściem kraju do Unii, a pojedyncze niedogodności na konkretnym przejściu granicznym za granicą trudno nazwać dowodem na „siermiężność” całej polskiej rzeczywistości.
Polityczna awantura przy okazji
Sprawa szybko nabrała też wymiaru czysto politycznego. Głos w dyskusji zabrał między innymi były premier Leszek Miller, który ocenił, że brak toalet na jednym z przejść granicznych był co najwyżej argumentem za wybudowaniem tam toalety, a nie dowodem na konieczność wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Do krytyki dołączyły też inne osoby ze świata polityki, a cała sprawa stała się pretekstem do szerszej dyskusji o tym, jak dziś argumentuje się za i przeciw członkostwu Polski we wspólnocie.

Tymczasem w sieci memy i żarty na temat „sr*nia w polu” żyją już własnym życiem, a wypowiedź Tomasza Sekielskiego, zamiast ostudzić temat, dodatkowo napędziła jego popularność.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze